Grająca balustrada, lampa pachnąca kardamonem i kąpiele leśne, czyli projektowanie dla zmysłów. Czym jest design synestetyczny

Wygląd przedmiotów to nie wszystko. Poznaj tajniki projektowania, mieszkania i życia z dbałością o wszystkie wrażenia zmysłowe


O czym przeczytasz?

Nowy Jork ulica

Kultura obrazkowa i design w kosmosie

Mówi się, że żyjemy w epoce okulocentryzmu. Panuje kult wyglądu, hegemonia obrazu, dyktat treści wizualnych. To element współczesnej kultury, który ma wpływ na wszystko, co robimy. Żyjąc w naszych czasach, w zachodnim świecie, tak skupiliśmy się na tym, co widzimy, że zapomnieliśmy o innych wrażeniach, które do nas docierają. Wzrok wypiera inne zmysły, nadmiar bodźców wzrokowych sprawia, że zatracamy zdolność odczuwania w pełni, odbierania rzeczywistości na inne sposoby.  

Zmysły nieużywane zanikają – ostrzega projektantka Joanna Jurga, zajmująca się designem synestetycznym, prowadząc badania na temat zmysłowego aspektu projektowania. 

Dr Joanna Jurga jest specjalistką projektowania służącego budowaniu poczucia bezpieczeństwa. W swojej pracy bada zagadnienia z zakresu designu synestetycznego. Jest projektantką produktu i przestrzeni, badaczką w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego oraz wykładowczynią w School of Form. Projektantka współpracowała przy projektach badawczych z infuture hatalska foresight institute. Została wyróżniona na międzynarodowych wystawach i festiwalach, takich jak ŁódźDesign Festival, Gdynia Design Days czy Dutch Design Week. Jest finalistką konkursów MakeMe, Young Polish Designer, Innovation Ad oraz Jutronauci. 

Joanna Jurga jest również analogową astronautką i dwukrotną komandorką symulacji misji kosmicznych w Mobilnej Stacji Badawczej „Lunares". Analogowi astronauci to ludzie, którzy przeprowadzają badania w warunkach przypominających te na stacjach kosmicznych, tyle że na ziemi. W Polsce mamy takie centrum badawcze pod Piłą. Joanna Jurga prowadziła tam badania dotyczące poczucia bezpieczeństwa w izolacji – sprawdzające jak najlepiej projektować podobne obiekty zamknięte, żeby pomóc ludziom w nich przebywających przetrwać w jak najlepszym zdrowiu i stanie psychicznym. Badania te okazały się niezwykle aktualne i uniwersalne w warunkach, spowodowanego pandemią koronawirusa, powszechnego lockdownu. 

Joanna Jurga

fot. ŁUKASZ PACZKOWSKI ALIS ZULU KUKI, źródło: wysokieobcasy.pl

Design nadal kojarzy się powszechnie, z tym, co przede wszystkim oryginalne i piękne, czasem ekstrawaganckie i ekskluzywne. Tymczasem w projektowaniu, już od dawna nie chodzi o wygląd. Współczesne wzornictwo skupia się przede wszystkim na tym, co służy ludziom oraz naszej planecie. Pyta użytkowników, czego potrzebują i stara się znaleźć rozwiązanie dla ich problemów. 

A poważnymi problemami społecznymi są obecnie m.in. choroby cywilizacyjne, stres, depresja, lęki. Mówi się również o istnej pandemii bezsenności. Cierpi na nią już ok. 20 proc. polskiego społeczeństwa. Cierpią także relacje międzyludzkie. Często mamy problemy z komunikacją, emocjami czy bliskością. Co ma do tego design i jaki wpływ mają na nas przestrzenie, w których mieszkamy? Tym właśnie zajmuje się projektowanie synestetyczne. 

Dotyk kontra zakupy przez internet

Jesteśmy „macaczami” – mówi Joanna Jurga. Od dziecka odczuwamy naturalną potrzebę dotykania. Nasza skóra to niezwykły narząd, za pomocą którego odbieramy świat i komunikujemy się z nim. Skóra ma średnio 2 m2 powierzchni i niezwykłe właściwości, m.in. regeneracji. Tzw. „głód skóry”, jednostka chorobowa zaobserwowana w latach 80. głównie u astronautów, jest obecnie bolączką społeczną. Dotyk jest w naszej kulturze tabuizowany, sprowadzony do czynności seksualnych. Z powodu występujących często patologii dotyk zyskał również w masowym przekazie czarny PR. W zindywidualizowanej rzeczywistości zatraciliśmy naturalne wyczucie tego, co odpowiednie i w obawie przed przekroczeniem granic drugiej osoby powstrzymujemy się od jakiegokolwiek kontaktu fizycznego. Badania pokazują, że tzw. zimny chów, którego wiele osób doświadczyło w dzieciństwie ma katastrofalne skutki dla psychiki i relacji w dorosłym życiu. Pandemia i wywołana nią obsesja sterylności dodatkowo nasiliła lęk przed kontaktem fizycznym. Podobno potrzebujemy 8 dotyków dziennie od bliskiego istnienia, niekoniecznie od człowieka, to może być zwierzę, żeby być zdrowymi, a 12 – żeby być szczęśliwymi. Zbadano, że ośmiosekundowe przytulenie obniża poziom kortyzolu lepiej niż leki.

Starsza kobieta z psem na kolanach

Jakie wnioski płyną z tych obserwacji dla projektantów i dla nas samych? Pomimo potrzeby wydzielenia własnej przestrzeni, wiemy, że izolacja od innych ludzi nam nie służy. Jesteśmy zwierzętami stadnymi. Dobrze jest więc mieć miejsca do integracji, nie tylko społecznej, ale także we własnym domu. Wygodną strefę, która pozwoli nam nie tylko zrelaksować się i razem spędzić czas, lecz także doświadczać bliskości „skóra do skóry”. Głęboka, przestronna sofa pomieści wszystkich członków rodziny. Można się będzie na niej przykryć wspólnym kocem, przytulić, kiedy film zrobi się straszny, pogłaskać głowę, która zmożona sennością spocznie na naszych kolanach. Dywan i miękkie pufy to miejsce zachęcające do zabawy z psem, czy wspólnych figli z młodszymi dziećmi. 

Dotyk to również zmysł, za pomocą którego odróżniamy od siebie różne materiały i możemy stwierdzić które z nich są przyjemne w kontakcie, a które mniej. Jest to często kwestia bardzo osobista. Joanna Jurga ubolewa nad tym, że robiąc coraz częściej zakupy przez Internet, jesteśmy pozbawieni możliwości wypróbowania jakie nabywane przedmioty są w dotyku. Kiedy mowa o ubraniu, dużo łatwiej jest je po prostu zwrócić. Dużo trudniej jest oddać sofę czy łóżko, które zostały wyprodukowane na zamówienie i przytransportowane do naszego domu. To, czy przedmiot dobrze się prezentuje jest w codziennym użytkowaniu mniej ważne od tego jak czuje się z nim nasze ciało. Czy jest nam wygodnie, odpowiednio miękko (lub twardo), czy materiał jest miły w dotyku.  

Ważne jest, by powierzchnie, których dotykamy, były nie tylko praktyczne, ale także dawały nam pozytywne doznania. Kwestia ta dotyczy nie tylko domowych tekstyliów, lecz również innego typu, materiałów. Poczynając od blatu stołu, czy biurka, przy którym pracujemy, przez okładzinę na ścianie, po płytki na podłodze w kuchni czy w łazience. Zastanówmy się przez chwilę, czy w kontakcie ze skórą (dłoni, rąk, stóp) dane materiały sprawiają nam przyjemność? Czy są zimne czy ciepłe, gładkie czy szorstkie, czy czuć ich strukturę? Urządzając własną przestrzeń odpowiedzmy sobie, co dla nas, indywidualnie, jest pożądane? Chłodna stal, olejowane drewno, naturalny kamień, porowata cegła, ciepła tapeta, pościel lniana czy satynowa, itd. Jeżeli nigdy nie zgłębialiśmy tych kwestii, Joanna Jurga poleca spacer po własnym mieszkaniu z zasłoniętymi oczami. W ten sposób inne zmysły, w szczególności dotyk, łatwiej dojdą do głosu. 

Para kobiet z psem na kanapie, popcorn

Zmysły nie lubią być oszukiwane. Wprowadzanie naszego mózgu w błąd nie sprzyja poczuciu bezpieczeństwa, zakorzenienia czy odczuwaniu harmonii z otoczeniem. Materiały, które są imitacją – naśladują jedynie to czym nie są – mamią wzrok doskonałym obrazem, jednak po weryfikacji przez inne zmysły wprawiają nas, na poziomie doznań, w nieprzyjemny dysonans. Kafelki łazienkowe imitujące drewno pozostają gładkimi, zimnymi w dotyku płytkami ceramicznymi. Panele z laminatu również nie zastąpią podłogi drewnianej – są nie tylko inne w dotyku, gdy staniemy na nich gołą stopą, ale mają zupełnie inną – nieprzyjemną dla ucha - akustykę. 

Jestem orędowniczką powrotu do kamienic. Bo budowano je z cegieł, a cegła oddycha. My musimy oddychać i architektura również” – przekonuje Joanna Jurga. W kamienicach mieszkania były wysokie, przez okna wpadało więcej światła. Co ciekawe nieszczelne okna również miały swoje zalety - zastępowały naturalna wentylację. „Dzisiaj jesteśmy zamknięci w puszkach” – mówi projektantka. Nasze superszczelne mieszkania i domy działają jak termos. Jesteśmy również notorycznie przegrzani. W domu powinno być maksymalnie 20 stopni, a w sypialni nawet 16-17. Mieszkania powinny być regularnie wietrzone. Problemem jest również suche powietrze, szczególnie zimą, przez centralne ogrzewanie. Optymalna wilgotność powietrza to 50 proc. Dobrym pomysłem są nowoczesne nawilżacze powietrza, choć Joanna Jurga przypomina o genialnym rozwiązaniu naszych babć, czyli ceramicznych wazonach z wodą na kaloryfer, czy choćby mokrym ręczniku.

domowa aromaterapia

Węch. Design w roli proustowskiej magdalenki

Powonienie to niezwykły zmysł, który, niczym teleporter, ma zdolność przenoszenia nas w miejscu i czasie. Joanna Jurga przywołuje przykłady zapachów potraw, dzięki którym nagle cofamy się do dzieciństwa. Każdy z nas zna z własnego życia takie sytuacje, kiedy zapach przywołał konkretne wspomnienie lub wywołał powiązane z nim emocje. Dzieje się tak m.in. za sprawą bezpośredniego połączenia receptorów w nosie z naszym mózgiem. 

Jak możemy wspomóc swoje zdrowie i nastrój oddziałując na węch? Z pomocą przychodzi znana od wieków w wielu kulturach aromaterapia. Odpowiednio dobrane (naturalne!) świece, kadzidła, czy inne specyfiki oparte na działaniu olejków eterycznych wspomogą zdrowy sen czy koncentrację, a także wprawią nas w doskonały humor. Wystarczy sprawdzić, jakie działanie mają poszczególne zapachy i stworzyć swoją zapachową playlistę, dobraną do okazji, nastroju czy pory dnia. 

„W Internecie są całe tabele - jaki zapach jest na co i co najlepiej pomoże naszemu skonanemu umysłowi, ale każdy powinien odkryć „swój". Jedni lubią zapach morza, inni skoszonej trawy, a jeszcze inni skóry spalonej na słońcu. Takie spektrum zapachu też da się znaleźć” – przekonuje Joanna Jurga. 

Przeczytaj więcej O domowej aromaterapii. Odkryj supermoc zapachów we wnętrzu

Węch jest również szczególnie wrażliwy na wszelkie czynne środki chemiczne, które działają na nasze drogi oddechowe drażniąco. Pozbycie się z naszych mieszkań wszelkich silnych detergentów, chemicznych środków czystości, silnie pachnących kosmetyków, czy „odświeżaczy” powietrza przyniesie ulgę nie tylko naszym nosom. Większość z tych specyfików, poza sztucznymi aromatami, zawiera związki endokrynnie czynne, które wchłaniane, upodabniając się do naszych hormonów, przyczyniają się do wzrostu ryzyka zachorowania na wiele chorób, w tym bezpłodności i nowotworów. W zastępstwie drogeryjnych detergentów sprawdzą się doskonale metody naszych babć, takie jak soda oczyszczona, sok z cytryny, kwasek cytrynowy czy ocet. Takie środki są również najbardziej ekologiczne. To, co tak naprawdę służy nam, bardzo często służy również środowisku.

Pobierz bezpłatnie 150 stron inspiracji: Pobieram Trendbook WNĘTRZA 2021

przytulne wnętrze - salon, kamienica

Słuch, czyli po co nam kilim na ścianie

Żyjąc w zurbanizowanym otoczeniu, jesteśmy wciąż narażeni na obciążające nasz układ nerwowy czynniki, takie jak nadmiar bodźców zmysłowych. W miejscach pracy często mamy do czynienia z nieodpowiednim oświetleniem oraz brakiem komfortu termicznego. Problemem jest również nieodpowiednia akustyka czy zanieczyszczenie hałasem. Mieszkanie powinno więc pełnić rolę oazy wyciszenia dla zmysłów. Nie zawsze jednak tak się dzieje. Aby zatroszczyć się o swój słuch, upewnijmy się, że choćby przez część dnia mamy możliwość przebywania w ciszy. Wprowadźmy do swojej przestrzeni pozytywnie nastrajające nas dźwięki - ulubioną muzykę, muzykę relaksacyjną lub dźwięki natury. Zadbajmy o dobrą akustykę. Nie używajmy w nadmiarze materiałów, które powodują nieprzyjemny pogłos, jak wspomniane laminowane panele podłogowe, czy meble „na wysoki połysk”. W wygłuszaniu hałasów doskonale sprawdzają się tekstylia, tkaniny w mieszkaniu. Joanna Jurga podkreśla, że zasłony, kilimy, miękkie dywany (najlepiej wełniane) czy tapicerowane meble pełnią nie tylko funkcję dekoracyjną, chronią przed słońcem, ogrzewają czy sprawiają, że wnętrze staje się bardziej przytulne – tłumią również dźwięki „oczyszczając” mieszkania z hałasów.  

Przykładem projektu łączącego troskę zarówno o wzrok, jak i słuch są lampy akustyczne marki Flexx zaprojektowane przez studio Kab & Pydo. Projekt otrzymał w tym roku wyróżnienie Red Dot „Best of The best”.  Przeczytasz o nich tutaj: Oscary designu 2021 dla polskich lamp akustycznych

Lampy akustyczne Flexx

Wzrok. Najbardziej przeciążony zmysł

Skala przebodźcowania naszego wzroku jest gigantyczna. Współcześnie, codziennie musimy przetworzyć mniej więcej tyle informacji wzrokowych, ile człowiek przed wojną odbierał w ciągu roku. Przez długie godziny wpatrujemy się z bliska w monitory i ekrany, do których nasze oczy i mózg nie są ewolucyjnie przygotowane. Wśród dzieci i młodzieży odnotowuje się poważny wzrost liczby wad wzroku. Obciążony wzrok potrzebuje, z jednej strony, wytchnienia, z drugiej, ćwiczenia. Powinniśmy jak najczęściej przebywać w otwartych przestrzeniach, by móc skupić wzrok na obiektach położonych dalej. Pracując w ciągu dnia, jeżeli tylko możemy, ustawmy komputer pod oknem, żeby móc co jakiś czas oderwać oczy od ekranu i popatrzeć w dal

Poważnym problemem, przyczyniającym się m.in. do fali bezsenności stało się światło, które trafia do naszych oczu. Zanieczyszczenie światłem to problem wielu dużych miast. Głównym naszym „wrogiem” jest światło niebieskie, które emitują wszelkie urządzenia, takie jak smartfony, komputery czy telewizory, a także żarówki. Działanie niebieskiego światła na nasze oczy wieczorem, czy w nocy zaburza pracę hormonów m.in blokując wydzielanie melatoniny, która jest nam potrzebna, by zapewnić głęboki, zdrowy sen. Joanna Jurga podkreśla znaczenie odpowiednio dobranych żarówek w naszym domu. Najlepiej wybierać lampy i żarówki dające światło o jak najcieplejszej barwie oraz dostosować natężenie światła do rytmu dobowego. Na godzinę, a optymalnie na trzy godziny przed położeniem się spać powinniśmy unikać światła o niebieskim spektrum. 

Więcej o projektowaniu zorientowanym na zmysły przeczytasz tutaj: Jak technologia pomaga nam żyć w zgodzie z naturą. Biophilic design w praktyce

przytulny salon

Powrót do łona matki. Design a poczucie bezpieczeństwa 

W prowadzonych przez siebie ankietach Joanna Jurga bada również kwestię naszego poczucia bezpieczeństwa. Na pierwotnym, atawistycznym poziomie odwołuje się ono do doświadczenia przebywania w łonie matki, które mamy zapisane w naszej podświadomości. Na całym świecie powstało wiele projektów, które starają się ten efekt uzyskać, aby w ten sposób przywracać psychice i całemu organizmowi stan spokoju i odprężenia. Joanna Jurga przywołuje przykłady komór do floatingu oraz „otonamaki", czyli japońskiej metody wiązania ludzi w chuście w pozycji embrionalnej. Chodzi o osiągnięcie stanu pewnego otulenia, w którym jest ciasno, ciepło, ciemno i cicho. Taki reset dla zmysłów to przeciwieństwo kakofonii współczesnego świata i może w pewnym stopniu stanowić na nią remedium. Tu pisaliśmy o zbliżonym pomyśle - Przeczytaj o komnatach medytacyjnych

floating, kobieta

Dowiedzione, pozytywne działanie na psychikę mają także kołdry obciążeniowe. Są one wypełnione piaskiem szklanym i stanowią od 10 do 15 proc. wagi użytkownika. Początkowo zaprojektowano je dla dzieci cierpiących na autyzm. Później zauważono, że mają również działanie przeciwdziałające bezsenności, łagodzące objawy depresji czy stanów lękowych, także u dorosłych. Joanna Jurga porównuje działanie takiej kołdry do spania pod ciężką pierzyną w domu babci. Pod naciskiem kołdry napięcie po całym dniu zaczyna odpuszczać, bez użycia naszej woli czy świadomości. „I to jest najlepsze w designie, że pewne rzeczy można rozwiązać gdzieś poza człowiekiem. Na przykład poprawić mu nastrój poprzez odpowiednie światło, zapach czy materiał” – zauważa projektantka. 

Co ciekawe, w związku z doświadczeniami pandemii, w odpowiedziach osób ankietowanych nastąpiła znacząca zmiana. Jako miejsce, które zapewnia nam poczucie bezpieczeństwa, przed locdownem wskazywano własne mieszkania czy domy. Po pandemii 80% respondentów wybrało naturę. Rzeczywiście, badania naukowców potwierdzają terapeutyczne działanie natury, w szczególności lasu. Uważny spacer po lesie, podczas którego „wyłączamy” myślenie i nastawiamy się na odbiór zmysłowy – czyli tzw. leśna kąpiel „wynaleziona” przez Doktora Li, który jest prezesem Towarzystwa Medycyny Leśnej w Japonii, może zdziałać prawdziwe cuda dla ludzkiego psycho-fizycznego dobrostanu. Joanna Jurga potwierdza również pozytywny wpływ roślin w mieszkaniu na nasze zdrowie i samopoczucie. 

Znaną od stuleci metodą łagodzącą napięcie są również japońskie ogrody zen. „Ogrody zen są niezwykle surowe wizualnie. Składają się z mchu, kamieni, piasku. Nie w nich żadnych rozpraszaczy. Potrzebujemy takich przestrzeni, bo jesteśmy permanentnie przebodźcowani, a one nas wyciszają” – podsumowuje Joanna Jurga.

Ogród zen

Design multisensoryczny. Czego musimy zazdrościć dzieciom?

Kiedy myślimy o przedmiotach angażujących wszystkie zmysły, przychodzą nam do głowy przede wszystkim multisensoryczne meble czy zabawki dla dzieci. Urządzamy pokoje dziecięce z myślą o wszechstronnym rozwoju najmłodszych, zapominamy jednak o tym, że w dorosłym życiu pozytywna stymulacja wszystkich zmysłów jest równie ważna. 

Design synestetyczny to takie podejście do projektowania, które zakłada, że przedmioty powinny być nie tylko piękne, ale też mogą przyjemnie pachnieć, być miłe w dotyku albo wydawać dźwięki, które są kojące i sprawiają nam przyjemność. 

Przykładem projektowania synestetycznego jest lampa O! Karola Murlaka i Magdaleny Czapiewskiej, która po zapaleniu światła wypełnia wnętrze kolorem i aromatem. Zapach uwalniany jest dzięki emitowanemu przez żarówkę ciepłu (które zwykle jest marnowane). W zależności od nastroju, można wybrać barwę i zapach, na przykład oprawę żółtą pachnącą kardamonem i biszkoptami, która daje ciepłe światło i poczucie bezpieczeństwa również przez skojarzenie ze smakiem słodkim, czyli smakiem mleka matki – pierwszym smakiem, którego doświadczamy. Osłona lampy to elastyczna kula wykonana z silikonu. Nacięcie umożliwia założenie jej na żarówkę.

lampy O! z żółtymi kloszami

fot. designteka.pl

Innym projektem w duchu designu synestetycznego jest Instrument Miejski autorstwa Jana Pfeifera – zwycięski projekt konkursu make me! 2016. Pomysł zrodził się w wyniku obserwacji zachowania dzieci bawiących się w parku, które przeciągając patykami po szczeblach barierki, sprawiały, że ta wydawała dźwięki. Instrument Miejski to jednocześnie balustrada, która spełnia wszystkie funkcje ochronne oraz instrument muzyczny, którego dźwięki są w pełni harmoniczne. Celem projektu było dodanie elementu integracji oraz rozrywki poprzez doświadczenia audialne do podstawowego przeznaczenia obiektu w przestrzeni miejskiej. Obiekt składa się z kilku modułów połączonych ze sobą w konfiguracje zależne od danej przestrzeni. 

Instrument Miejski proj. Jan Pfeifer

Grunt to równowaga 

Joanna Jurga podkreśla, jak ważna jest również pewna życiowa higiena. Zachowanie nie tylko tzw. work-life balance, ale także równowagi między wszystkimi elementami naszego życia czy czynnościami. Nie pracujmy w łóżku. Jedzmy wspólnie, przy stole. Dbajmy o uporządkowanie przestrzeni. Badania prowadzone w stacji „Lunares” pokazały jak ważne jest nie tylko zadbanie o dotyk, węch, słuch i wzrok, ale także ustalony rytm dnia, w którym, poza obowiązkami, znajduje się czas na integrację, czas dla siebie, na ćwiczenia fizyczne czy relaks. 

Wypowiedzi Joanny Jurgi pochodzą z wykładu poprowadzonego przez projektantkę podczas Gdynia Design Days 2021 oraz z wywiadu opublikowanego w magazynie wysokieobcasy.pl 

Czytelnikom zainteresowanym tematem polecamy serię podcastów Joanny Jurgi #bezpiecznik : joannajurga.com/bezpiecznik

Advertisement
Advertisement

Artykuły, które mogą Cię zainteresować

SmartHome oczami dzieci - wymarzony pokój

O jakim pokoju marzą dzieci? Przyjrzymy się bliżej inteligentnemu oświetleniu i sprawdzimy jak dzieci same zmieniają pokój w krainę marzeń. SmartHome w Komputroniku. http://Komputronik-SmartHome

Advertisement