Skutecznie odstraszyć kupującego. Część 1

Konflikty rodzinne, napięta atmosfera czy sąsiedzi snujący opowieści o minusach nieruchomości, którą ktoś właśnie chce kupić – takie rzeczy najskuteczniej zniechęcają do zawarcia transakcji. Wbrew pozorom takich przypadków jest dużo


O czym przeczytasz?

Dom w stanie surowymPamiętam kilka nieruchomości, z ktundefinedrych klienci po prostu uciekali, a ich sprzedaż była mocno utrudniona lub prawie niemożliwa. I wcale nietrudno o podanie przykładundefinedw najbardziej jaskrawych. Wybiorę kilka, ktundefinedre dość mocno wryły się w moją pośredniczą pamięć. Postaram się cyklicznie podawać Państwu te przypadki, ktundefinedre moim zdaniem są najciekawsze.

undefinedUczynny sąsiadundefined potrafi nieźle nastraszyć

Mieliśmy zgłoszoną na sprzedaż urokliwą działkę budowlaną położoną w Klaudynie. Lokalizacja działki była bardzo dobra. Parametry idealne undefined prostokąt zbliżony do kwadratu. Media w działce. Puszcza Kampinoska z łosiami tuż za płotem. Cenowo undefined idealnie. Blisko do Warszawy, a w okolicy same nowe domy. Właściciel powierzył nam sprzedaż i, jak to przy działkach bywa undefined nie brał udziału w prezentacji oferty, ponieważ nie mieszkał na miejscu. Naszą rolą było wyszukać nabywcę nieruchomości za określoną przez właściciela cenę. I tak, klienci każdorazowo byli przez nas zawożeni na miejsce w celu zaprezentowania im działki i okolicy. Niestety, za każdym razem, gdy parkowaliśmy samochundefinedd, przy działce, z sąsiedniego domku natychmiast wybiegała babulinka.

Nawet w najsroższe mrozy wyskakiwała ze swojego domu, jak diabeł z pudełka, w fartuszku i kapciach, i zaczynała od pytania, czy klienci są zainteresowani tą undefinednasząundefined działką, a następnie zasypywała ich opowieściami o okolicy.

Zaczynało się przeważnie od podkoloryzowanej informacji tym, jak to co wiosna na undefinedtej naszej działce stoi woda po kolanaundefined, o tym, że sąsiedzi obok są bardzo uciążliwi, a na koniec, mocno już wystraszonym klientom oferowała swoją własną działkę położoną po drugiej stronie ulicy, ktundefinedra jest na niewielkim wzniesieniu, i wobec tego woda tam na wiosnę się nie pojawia. Po kliku takich występach babci poprosiliśmy właściciela, aby pojechał na miejsce i poprosił ją, aby nie utrudniała nam pracy, co też zrobił. Szczęśliwie, przy kolejnych prezentacjach już tylko widzieliśmy poruszającą się firankę w oknie. Finał dla sprzedającego był pomyślny. Co więcej, po pewnym czasie, w naszym biurze pojawiła się dobrze nam znana babulinka i zgłosiła nam własną działkę na sprzedaż. Już podczas podpisywania umowy poprosiliśmy babcię, aby nie undefineduczestniczyłaundefined w każdej prezentacji nieruchomości, zapewniając, że doskonale znamy okolicę i sprostamy naszym obowiązkom. Rundefinedwnież i ta sprzedaż zakończyła się pomyślnie, a babcia w podziękowaniu przyniosła nam tort wielkości 1 x 2 metry z logo naszej firmy.

undefinedKochająca sięundefined rodzina rozbije każdą transakcję

Ten sam Klaudyn. Sprzedajemy dom w stanie surowym. Rundefinedwnie malownicza okolica, tuż za płotem Puszcza. Dziwiło mnie początkowo zachowanie sprzedającego, ktundefinedry za każdym razem po otwarciu drzwi wbiegał do domu i nie pojawiał się na zewnątrz prosząc, bym to ja oprowadzała kupujących po ogrodzie. O ile wewnątrz się uaktywniał, to na zewnątrz wybiegał już tylko do samochodu i czym prędzej odjeżdżał. Po kilku podobnych prezentacjach zadałam mu pytanie, dlaczego tak chyłkiem wbiega do domu i podobnie z niego wychodzi. Wundefinedwczas okazało się, że dom ten dostał w spadku po matce, ktundefinedra pominęła w tymże spadku jego brata, ktundefinedry dostał wcześniej od matki inny dom, stojący dokładnie naprzeciw sprzedawanego przez nas. Matka uznała, że sprawiedliwie będzie, gdy każdy z synundefinedw zostanie obdarowany jednym domem, ale to oczywiście nie było w smak bratu mojego klienta i jego rodzinie. Dom przyjęliśmy zimą, a więc początkowo znacznie więcej czasu zajmowała prezentacja domu wewnątrz. W miarę nastawania wiosny, klienci dłużej przebywali w ogrodzie, zbywający zostawił klucze u mnie w biurze, aby oszczędzić sobie inwektyw ze strony brata.

Niestety, podczas każdej prezentacji, brat zbywającego zachowywał się agresywnie w stosunku do naszych potencjalnych nabywcundefinedw, wywrzaskując raz za razem, że undefinedjego brat nie ma prawa do tej nieruchomości, że sprawa jest w sądzieundefined i tymi pogrundefinedżkami skutecznie płoszył każdego zainteresowanego.

Czarę goryczy przelał jego telefon do mojej firmy z pogrundefinedżkami, że jeśli jeszcze raz zobaczy mundefinedj samochundefinedd pod undefinedjegoundefined nieruchomością, to w nocy podjedzie z butelką benzyny i spali nam biuro. Tego było stanowczo za dużo. Zadzwoniłam do naszego zbywającego i poinformowałam go że wypowiadamy umowę, ponieważ w takich warunkach nie można spokojnie prowadzić sprzedaży. Poprosiłam, aby wrundefinedcił do mnie, gdy porozumieją się z bratem. Minęło klika miesięcy i jesienią w biurze pojawia się zbywający. Uśmiechnięty, informuje, że sprzedał dom. A co z bratem, zapytałam? Co on na to i jak jego stosunki z nowym sąsiadem? Mundefinedj klient odparł, że brat i nowy właściciel jego domu undefinedsą w doskonałej komitywie, razem grillują, piją piwko wieczorami, a i on jest tam stałym gościemundefined. Co sprawiło, że brat zmienił zdanie? Zapytałam. Na to mundefinedj klient uśmiechnął się i powiedział undefineda to już pozostanie moją słodką tajemnicąundefined. Nie pytałam o więcej.

Advertisement
Advertisement

Artykuły, które mogą Cię zainteresować

Wyjątkowo o byciu w Domu - Zuzanna Ziomecka i Jacek Santorski

Zapraszamy do obejrzenia wyjątkowej rozmowy redaktor naczelnej mieszkanie.pl, Zuzanny Ziomeckiej z Partnerem zarządzającym ds. integralności biznesu HRE Investments, Jackiem Santorskim. Na podstawie modelu Billa George'a, profesora z Harvardu opowiadają o etapach życia i pojawiających się w nim wzlotach i upadkach, a następnie odnoszą to do etapów bycia w Domu. Na pewno każdy z Państwa odnajdzie w tym modelu część siebie i swojego życia.

Advertisement