Jak bezpiecznie kupić mieszkanie w warunkach pandemii

Zależy Ci na zakupie własnego "M", jednak – ze względu na epidemię COVID-19 – unikasz kontaktów? Sprawdź, jak bezproblemowo przeprowadzić transakcję.


O czym przeczytasz?

Mieszkania na sprzedaż

Jeszcze rok temu, aby kupić mieszkanie od dewelopera, udawaliśmy się do biura sprzedaży, przeglądaliśmy wizualizacje i makiety inwestycji, a nawet mogliśmy podejrzeć, co się dzieje na placu budowy. Gdy mieliśmy wybrane lokum, umawialiśmy się na podpisanie umowy rezerwacyjnej u dewelopera, a potem tej właściwej - u notariusza. Marcowy wybuch pandemii koronawirusa i ogłoszony przez rząd lockdown, wywróciły wszystko do góry nogami. Deweloperzy zamknęli biura, a sprzedaż przenieśli do sieci. Aby zachęcić klientów do kupowania, zaoferowali im m.in. wirtualne spacery, wideoczaty z konsultantami i możliwość podpisywania umów rezerwacyjnych online.

Choć w maju biura sprzedaży zostały ponownie otwarte, nowe technologie pozostały. Jak zatem kupuje się teraz mieszkania i dlaczego jest to bezpieczne?

Mieszkanie kupisz w sieci

Aby ułatwić klientom zakup nieruchomości podczas pierwszej fali epidemii, deweloperzy postawili na innowacje. Firma Nexity wprowadziła np. mobilną aplikację Nexity VR, która umożliwia wirtualną wizytę w nowych inwestycjach dewelopera. Wystarczy do tego smartfon. Aplikację możemy pobrać ze sklepów Google Play albo App Store, następnie wybieramy osiedle, które nas interesuje i możemy obejrzeć je w wersji 3D.

­Po określeniu preferowanej powierzchni, liczby pokoi oraz piętra, uzyskujemy informację o dostępnych mieszkaniach, spełniających nasze kryteria oraz ich plany. Możemy zobaczyć również wizualizacje lokali wraz z widokiem z okna. Wybrane mieszkania można oznaczyć jako ulubione, aby łatwo można było do nich wrócić albo dodać notatki. Użytkownicy – np. członkowie rodziny - mogą połączyć swoje aplikacje i wspólnie szukać wymarzonej nieruchomości.

Za pomocą telefonu można także "przespacerować się" po poszczególnych pomieszczeniach, oceniając np. rzeczywistą odległość między łazienką, a salonem. 

Innowacje wspierające sprzedaż wdrożył także deweloper Angel Poland Group, którego klienci mogą podpisać umowę rezerwacyjną nie tylko w biurze sprzedaży, ale też we własnym domu. W tym drugim przypadku odsyłają deweloperowi jej skan mejlem. 

- Wielokrotnie sprzedawaliśmy apartamenty za pośrednictwem wideokonferencji. Klienci mogli zobaczyć inwestycję na makiecie. Do umowy rezerwacyjnej taka forma prezentacji jest w zupełności wystarczająca – mówi w sondzie, przeprowadzonej przez serwis Dompress.pl, Tomasz Karpiel, dyrektor operacyjny Angel Poland Group.

Nowoczesne narzędzia stosuje także Robyg. 

- Widzimy, jak chętnie klienci korzystają z opcji zdalnych, które rozszerzyliśmy w tym roku. Coraz częściej wybierają osiedle i mieszkanie w trybie online, analizują możliwości z biurem sprzedaży za pośrednictwem wideoczatu, a umowę podpisują elektronicznie. Takie opcje na stałe pozostaną na rynku nieruchomości mieszkaniowych. Klienci oczekują szybkiej reakcji i mobilności - twierdzi Joanna Chojecka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu na Warszawę i Wrocław w Robyg.

Podobne obserwacje ma Mirosław Kujawski, członek zarządu firmy Develia.

- Wprowadziliśmy możliwość wideorozmów z doradcą oraz zdalnego podpisywania umów rezerwacyjnych. Dodatkowo, klient może porozmawiać z doradcą poprzez czat dostępny na stronie internetowej. Klienci chętnie korzystają z tych kanałów kontaktu. Warto jednak zaznaczyć, że zakup mieszkania to jedna z najpoważniejszych decyzji w życiu, a wprowadzone usprawnienia mogą w niektórych sytuacjach nie zastąpić wizyty w biurze sprzedaży. Nasze biura są otwarte dla klientów przy zachowaniu zalecanych środków ostrożności - mówi Mirosław Kujawski.

Co ważne, deweloperzy umożliwiają klientom podpisanie umów rezerwacyjnych na dwa sposoby. Pierwszy jest możliwy dzięki podpisowi elektronicznemu. Drugi zaś, polega na podpisaniu wydrukowanego kontraktu i odesłaniu jego skanu deweloperowi. Jeśli chodzi o umowę właściwą (deweloperską) konieczna jest wizyta u notariusza. W tym przypadku, można jedna skorzystać z pełnomocnictwa.

Jak podaje portal Księgi-wieczyste.org.pl, w Polsce za sporządzenie aktu notarialnego, dokumentującego pełnomocnictwo do jednej czynności, notariusz pobierze 30 zł + VAT, natomiast przy czynnościach zawierających umocowanie do więcej niż jednej czynności będzie to 100 zł + VAT. 

Ma to swoje plusy…

Jak się okazuje, kupowanie mieszkań online, ma zarówno zwolenników jak i przeciwników.

Zofia i Roman skorzystali z tej możliwości w kwietniu tego roku.

- Nasze stare mieszkanie miało 76-metrów. Nie potrzebowaliśmy aż tak dużego metrażu, dlatego zaczęliśmy myśleć o czymś mniejszym. Nie spieszyło się nam, dopóki naszym mieszkaniem nie zainteresowali się znajomi, którzy stwierdzili, że chętnie je od nas kupią. W lutym 2020 r. sprzedaliśmy nieruchomość i przenieśliśmy się do syna. Jednocześnie zaczęliśmy intensywne poszukiwania nowego lokum – opowiada Zofia.

Ich poszukiwania na pewien czas przerwał marcowy wybuch pandemii COVID-19.

- Zależało nam na mieszkaniu dewloperskim, około 40-metrowym, jednak biura sprzedaży były zamknięte - opowiada Zofia.

Wraz z mężem zaczęli przeglądać internet. Znaleźli kilka mieszkań, które odpowiadały ich wymaganiom. Następnie skontaktowali się ze sprzedawcami, od których otrzymali szczegółowe informacje na temat każdej z inwestycji. 

- Kilkakrotnie korzystaliśmy z wirtualnych spacerów. Mieszkanie, które wybraliśmy wyglądało w rzeczywistości dokładnie tak, jak na zdjęciach i podczas spacerów online. Umowę rezerwacyjną podpisaliśmy zdalnie, z kolei później, przy podpisaniu umowy właściwej, u notariusza reprezentował nas syn. Ze względów bezpieczeństwa, woleliśmy pozostać w domu, gdyż oboje z mężem jesteśmy w grupie ryzyka. Poniekąd jednak byliśmy obecni na spotkaniu, ponieważ za pomocą połączenia wideo mogliśmy zobaczyć moment podpisywania umowy. Wszystko poszło bardzo sprawnie – twierdzi Zofia.

… ale i minusy

Nieco inne doświadczenia ma Edyta, która - wraz z mężem i 11-letnim synem - mieszka na stałe w Yorku w Wielkiej Brytanii. Wszyscy urodzili się w Polsce i planują w niedalekiej przyszłości wrócić do ojczyzny.

- Chcemy mieć tu nieruchomość. Pierwotny plan był taki, że przylecimy do kraju i obejrzymy mieszkanie, które nas interesuje. Ze względu na pandemię, nie mogliśmy tego zrobić. Prowadziliśmy korespondencję z handlowcami z biura sprzedaży dewelopera. Otrzymaliśmy szczegółowe informacje o mieszkaniu, zaproponowano nam także wirtualny spacer, który oczywiście odbyliśmy i to wiele razy. W zasadzie byliśmy zdecydowani na zakup, jednak w ostatniej chwili zmieniliśmy zdanie. Sytuacja epidemiczna zaczęła się  poprawiać i pomyśleliśmy, że niebawem pojawi się pewnie możliwość przylotu do Polski. Wtedy podejmiemy ostateczną decyzję – opowiada Edyta.

Jej zdaniem wstrzymanie się z inwestycją było najlepszym, co mogło się wydarzyć.

- To, co zobaczyliśmy na żywo, zdecydowanie odbiegało od tego, co w świecie wirtualnym. Podczas spacerów online, z okna widzieliśmy zieleń, w realu był inny blok. Spacery kompletnie nie oddawały rzeczywistego stanu. Na zdjęciach zamaskowano wszelkie niedociągnięcia. Przedpokój sprawiał wrażenie widnego i przestronnego. Tak naprawdę był ciemny i tak ciasny, że poruszaliśmy się z mężem gęsiego. Nie kupiliśmy tego mieszkania, z inwestycją chcemy się wstrzymać dopóki nie przyjedziemy do Polski na dłużej i wtedy będziemy mogli na spokojnie obejrzeć nieruchomości – mówi Edyta.

Artykuły, które mogą Cię zainteresować

500 sekund o rynku nieruchomości #3 – luty 2021

O kredytach hipotecznych, większej dostępności finansowania zakupu mieszkań! O wyprowadzce poza miasto i o ekologii na mieszkanie.pl Świat nieruchomości w podsumowaniu miesięcznym, wspólnie z Fiat