Motoryzacyjna rewia mody - czyli o tym, jak się dziś "ubiera" auta

Marzy Ci się samochód, zmieniający kolor jak kameleon? Albo "obudowany" skórą węża? Car wrapping, czyli oklejanie aut folią, daje ogromne możliwości, a efekt potrafi zwalić z nóg.


O czym przeczytasz?

Fiat w Nowym Jorku

Już ponad 80 proc. Polaków w wieku 25-55 lat ma przynajmniej jeden samochód – wynika z najnowszego badania, przeprowadzonego przez GfK na zlecenie firmy ubezpieczeniowej Beesafe.

- Poza głównymi ośrodkami miejskimi, nie wyobrażamy sobie życia bez samochodu. W małych miejscowościach i na wsiach są posesje, na których parkuje tyle pojazdów, ilu domowników mieszka w danym domu – mówi Rafał Mosionek, prezes Beesafe.

Kierowcy nie lubią stagnacji 

Wśród posiadaczy aut dominują osoby w wieku 35-44 lata - 84 proc. z nich deklaruje, że ma samochód. W grupie wiekowej 25-34 odsetek ten wynosi 78 proc., a w przypadku Polaków między 45, a 55 rokiem życia - 79 proc.

- Osoby w wieku 35 lat i więcej, najczęściej mają pod opieką dzieci, a osobówka jest koniecznym wyborem, pozwalającym na szybkie przemieszczanie się np. między miejscem pracy, a szkołą lub przedszkolem, do którego uczęszczają pociechy, czy miejscami, gdzie odbywają się zajęcia dodatkowe – mówi Rafał Mosionek.

Z badania, przeprowadzonego przez SW Research na zlecenie firmy 3M Poland wynika, że prawie trzech na czterech kierowców minimum raz w roku zmienia coś w swoim samochodzie. 

Jeśli chodzi o planowane modyfikacje, to 28 proc. badanych w ciągu najbliższego roku zamierza wymienić felgi, a 23,6 proc. - inne elementy wnętrza i wyposażenia. Spora grupa planuje także okleić samochód folią zmieniającą kolor (13,8 proc.), albo taką, która zabezpieczy lakier (13,4 proc.). Nic więc dziwnego, że na rynku przybywa firm, specjalizujacych się w car wrappingu, a możliwości jakie daje ta technologia zaskakują coraz bardziej.

co zmieniamy w autach

Fot. 3mcentruminspiracji.pl

Od skór węża po kameleony 

Car wrapping to nie tylko oklejanie aut w celu zmiany koloru lakieru, ale też sposób na zabezpieczenie pojazdu folią ochronną.

Jak podaje portal folia-samochodowa.pl, technologia wywodzi się z USA, a jej początki datuje się na lata 50. XX wieku. 50 lat później trend zaczął się rozwijać w Polsce. 

- Niektórzy nazywają oklejanie samochodów „ubieraniem”. Robi się to z różnych powodów. Załóżmy na przykład, że znaleźliśmy u dealera auto, które odpowiada nam zarówno pod względem ceny jak i wyposażenia. Nie podoba nam się jednak jego kolor. Oklejanie jest alternatywą i daje bardzo duże możliwości, gdyż paleta barw jest ogromna. Gdy zaczynaliśmy stawiać pierwsze kroki w tej działalności, najczęściej wybieranym kolorem był czarny mat. Później jego miejsce zajęły kolejno: biel i biała perła, natomiast ostatnio na topie są szare maty i od dwóch lat – szary połysk – mówi Tomasz Goleniowski, manager ds. folii samochodowych w firmie Warsfoll.

Jak przekonuje, dzięki dostępnym materiałom można dziś zdziałać cuda.

- Można mieć np. samochód, który zmienia kolor jak kameleon albo taki, który wygląda jak drewniany, czy zamszowy - zastanawiam się tylko jak myje się takie auto - raczej w pralni niż na myjni (śmiech). Inną innowacją jest folia, imitująca skórę - kilku samochodom oklejaliśmy nią dachy. Z ciekawszych projektów, zmienialiśmy też kolor jednego z dwóch na świecie Driftów, takich jak w piątej części „Transformersa”. Do tej pory można spotkać to auto na warszawskich drogach - mówi Tomasz Goleniowski.

Nietypowymi realizacjami może się pochwalić także Krzysztof Orlikowski, właściciel firmy oklejanieauta.pl.

- Oklejaliśmy kiedyś długą na 12 metrów, amerykańską łódź wyścigową marki Cigarette. Wyszło super, opracowywaliśmy też do niej projekt graficzny. Inną ciekawą realizację przygotowywaliśmy dla klientki, która pracowała jako architekt. Oklejaliśmy jej auto kratką Burberry. Zobaczyłem ten samochód po sześciu latach i nadal fajnie wyglądał. To miłe uczucie i spora satysfakcja, oglądać swoją pracę po latach - na żywo, na ulicy - mówi Krzysztof Orlikowski.

Jego zdaniem, w preferencjach klientów widoczne są pewne tendencje, np. osoby starsze na ogół wybierają bardziej stonowane kolory. Z kolei młodsi częściej decydują się na krzykliwe, rzucające się w oczy barwy lub ciekawy tuning.

- Co jednak ważne, świadomość oklejania rośnie w każdej grupie wiekowej. Zdarza się, że dzwoni do nas starszy pan, a w tle słychać żonę, która podpowiada, jaki kolor by chciała - mówi Krzysztof Orlikowski.

Zabezpieczają, a nawet się samoregenerują

oklejanie auta

Zmiana koloru to jednak nie wszystko. W ostatnich latach mocno zyskały na popularności także folie poliuretanowe, które pełnią funkcję ochronną lakieru.

- Są przezroczyste i mają około 200 mikronów grubości. Te droższe posiadają warstwę samoregenerującą - jeśli na folii powstaną drobne rysy, to zabliźniają się one pod wpływem promieni słońca. Często auta są zabezpieczane foliami ochronnymi zanim jeszcze wyjadą z salonu. Podstawowym pakietem zabezpieczenia jest tzw. „full front”, w którym oklejamy maskę, zderzak, błotniki, lusterka i dach, a więc elementy najbardziej narażone na uszkodzenia – tłumaczy Krzysztof Orlikowski.

Jak przekonuje, folie zabezpieczające to nie tylko modne, ale i bardzo przydatne rozwiązanie.

– Załóżmy, że jedziemy autostradą, a spod auta jadącego przed nami wylatują kamyczki, które uderzają w samochód i powodują odpryski np. na masce, jeśli samochód jest zabezpieczony folią ochronną, to lakier pozostaje nienaruszony. Oklejenie całego auta takim tworzywem to koszt 15-20 tys. zł. W opcji „full front” ceny zaczynają się od 5 tys. zł. Folie zabezpieczające dzielą się na matowe i satynowe. Te drugie sprawdzają się szczególnie latem, gdy mamy do czynienia z robactwem, które podczas jazdy rozbija się na naszym aucie. Problemem są też ptasie odchody. Przy matowym lakierze trzeba je szybko spłukiwać, bo jeśli wejdą z nim w reakcję, spowodują uszkodzenia, dzięki folii lakier jest przed tym zabezpieczony ­- mówi Krzysztof Orlikowski. 

Podkreśla jednocześnie, że trzeba mieć świadomość, że folia to nie substytut lakiernictwa.

- Zdarzają nam się telefony od klientów, którzy chcą okleić uszkodzone auto, np. z rysami lub wgnieceniami, bo tak będzie taniej, niestety folia nie przykryje tego typu uszkodzeń, nie o to w tego typu oklejaniu chodzi. Oklejanie jest raczej dla nowych samochodów i traktuje się je jako formę zabezpieczenia – wyjaśnia Krzysztof Orlikowski.

Diabeł tkwi w szczegółach

Jak przyznają aplikatorzy folii, samo oklejanie nie należy do najłatwiejszych.

- Jest trudne i czasochłonne. Trzeba mieć do tego dużo cierpliwości, zdolności manualne i oczywiście zmysł techniczny - samochody trzeba „porozbierać” - zdjąć klamki, listwy. Przy oklejeniu pełnym konieczne jest też wyjęcie drzwi, zderzaków, lamp. I oczywiście, po całym procederze trzeba wiedzieć jak to wszystko złożyć. Trzeba też pamiętać, że diabeł tkwi w szczegółach, a każdy samochód jest inny - jeden - bardziej kanciasty, drugi - bardziej obły. Do każdego z nich trzeba podejść inaczej. Jedno- czy dwudniowe szkolenie nie załatwia sprawy  – tłumaczy Tomasz Goleniowski.

Krzysztof Orlikowski, swoją przygodę z oklejaniem aut zaczął na początku 2009 r.

- Wstąpiłem w zupełnie nową dla siebie branżę – nikt w rodzinie nie zajmował się tym fachem. Byłem kompletnym samoukiem, popełniałem błędy i uczyłem się na nich. Także początki były trudne. Jak sobie dziś przypomnę swoje pierwsze oklejenia to się z tego śmieję.  Z czasem zacząłem brać udział w warsztatach i pokazach, organizowanych przez dystrybutorów, które pogłębiły wiedzę, a kursy indywidualne dodatkowo ją ugruntowały – mówi Krzysztof Orlikowski.

Fiaty lubią się wyrożniać 

Oklejony Fiat

Fot. Catawiki

Fiaty to jedne z aut dosyć często poddawanych car wrappingowi.

- Służą często jako auta firmowe, dlatego są oklejane reklamowo. Najczęściej dotyczy to vanów, minivanów, busów oraz popularnego teraz sedana - TIPO. Jeśli chodzi o mniejsze auta typu Fiat 500 to są to samochody ekspresyjne i bardzo popularne, wybierane często przez kobiety. Można powiedzieć, że Fiat 500 jest na tyle oryginalny i zwraca uwagę, że też idealnie nadaje się na samochód reklamowy. Często można je spotkać też indywidualnie oklejone np. wzorem włoskiej flagi na dachu - tłumaczy Krzysztof Orlikowski.

fiat oklejony reklamą

Grafika reklamowa pojawia się często także na autach elektrycznych, które w ostatnim czasie mocno zyskują na popularności. 

elektryczny Fiat

Fot. 99designs/Raphael Rodriguez

Fiat z poniższego zdjęcia należy do Judy, mieszkanki Lake Jackson w USA. Wyprodukowane w 2012 r. auto oklejono białymi kwiatami z żółtym środkiem. Jak przyznaje właścicielka, nie ma dnia, by nie robiła swojemu pojazdowi zdjęć, nie mówiła o nim i nie uśmiechała się na jego widok.

Samochód jest uwielbiany przez dzieci. Nawet mechanicy, u których Judy naprawia auto, za każdym razem komentują jego wygląd i nie stronią od pochlebnych opinii.

Fiat w kwiaty

Fot. Mobad Solutions

Choć wydawać by się mogło, że najciekawiej "ubrane". Fiaty można zobaczyć we Włoszech, także na ulicach innych państw można spotkać auta, które cieszą oko. Fiatem z poniższego zdjęcia można się przejechać w Marsylii we Francji. Auto jest przeznaczone na wynajem.

Kolorowy Fiat

Artykuły, które mogą Cię zainteresować

SmartHome oczami dzieci - wymarzony pokój

O jakim pokoju marzą dzieci? Przyjrzymy się bliżej inteligentnemu oświetleniu i sprawdzimy jak dzieci same zmieniają pokój w krainę marzeń. SmartHome w Komputroniku. http://Komputronik-SmartHome