PARTNEREM ARTYKUŁU JEST
FIAT

Fiatem dookoła świata

Różni ich wiele: narodowość, profesja, zainteresowania i ukochane destynacje. Ale ich historie mają wspólny mianownik: przejechali Fiatem tysiące kilometrów i spełnili swoje najskrytsze marzenia.


O czym przeczytasz?

Hinduska rodzina objechała 11 krajów w 111 dni

Hinduska rodzina w podróży

Fot. thequint.com

Nazywają siebie „drużyną L.I.F.E.” (skrót od „Little Indian Family of Explorers”). Hindusi Anand i Punita Baid wraz z dwójką dzieci w ciągu 111 dni przemierzyli Fiatem prawie 23 tys. kilometrów,  zwiedzając przy tym 11 krajów.  Z wyprawy przywieźli przeogromny bagaż doświadczenia, mnóstwo ciekawych kontaktów i wspomnienia, które pozostaną z nimi na zawsze.

W 2015 r. Anand Baid miał 38 lat i pracował jako specjalista ds. animacji w firmie Native Puppets. Wrócił właśnie do domu z wyjazdu do Radżastanu. Opowiadając o tej podróży dzieciom, wspomniał, że to tylko "rozgrzewka" przed wyprawą dookoła świata, jaką odbędą wspólnie w 2020 r. Wypowiedziane przypadkiem słowa, stały się przyczynkiem do rozważań nad wielkim wyjazdem.

Sam Anand zaczął się zastanawiać, czemu w zasadzie mieliby czekać z nim aż pięć lat. Swoimi przemyśleniami podzielił się żoną. Punita pracowała wtedy na stanowisku menedżera programu w Native Puppets i marzyła o tym, by zwiedzić Paryż. Pomysł na wyprawę wokół globu potraktowała z przymrużeniem oka, ale już wyjazd do francuskiej stolicy uznała za plan całkiem realny. Podobnie stwierdziły dzieci - 12-letni wówczas Yash, zapalony miłośnik piłki nożnej oraz ośmioletnia Dhriti Baid, aspirująca lingwistka i tancerka.

Przygotowania do wyjazdu trwały siedem miesięcy. W tym czasie udało się zgromadzić wszystkie wymagane dokumenty i znaleźć 14 firm sponsorskich. Następnie rodzina wsiadła do swojego Fiata Linea T-Jet i ruszyła w podróż życia. Wystartowali z Bengaluru, a następnie zwiedzili: Nepal, Chiny, Kirgistan, Uzbekistan, Turkmenistan, Iran, Turcję, Grecję, Włochy, Szwajcarię, Hiszpanię i Francję.

Jak powiedział później portalowi CN Traveller India Anand, trasę opracowano z uzwględnieniem interesów wszystkich uczestników wycieczki. Punita chciała np. zobaczyć Paryż, z kolei Yash jest wielkim fanem FC Barcelony, więc obowiązkowym punktem programu został także hiszpański stadion Camp Nou.

Jak zapewniają, była to niezwykła przygoda, która dostarczyła im niesamowitych wrażeń. Nigdy nie zapomną wspinaczki po kirgiskich górach, przechadzki w pobliżu czynnego krateru wulkanu w Turkmenistanie, kąpieli w Morzu Czarnym czy narciarskiego szaleństwa w Alpach Szwajcarskich.

Wyprawa zbliżyła ich jednocześnie do siebie jako rodzinę. 

podróż fiatem

Fot. The Better India

Najbardziej niezwykłe były jednak codzienne spotkania z ludźmi, chętnymi do rozmowy, ciepłymi i gościnnymi. 

- To, co najbardziej nas poruszyło, to przypadkowe akty dobroci ze strony nieznajomych. W Uzbekistanie naprawdę zaparło nam dech w piersiach, gdy pewna kobieta zapłaciła za cały nasz posiłek, i to bez naszej wiedzy. Wszystko dlatego, że kochała Indie i świątynię Taj Mahal - mówili serwisowi CN Traveller India Punita i Anand.

Cała rodzina Baidów to wegetarianie i choć przygotowywanie posiłków z dostępnych lokalnie produktów nie należało do najłatwiejszych, doskonale poradzili sobie z tym zadaniem.

 - Ilekroć mieliśmy wrażenie, że jedzenie będzie wyzwaniem, Punita przygotowywała na przenośnej kuchence coś pysznego z podstawowowych składników. To była niezła przygoda i lekcja przetrwania - śmieje się Anand.

Drużyna L.I.F.E. doświadczyła też kilku wydarzeń mrożących krew w żyłach. Jednym z nich było trzęsienie ziemi w Nepalu. Rodzina utknęła na dnie doliny, do której przez pięć dni z rzędu spadały z gór kamienie.

Podróż pozwoliła im jednak przede wszystkim poznać samych siebie. 

- Czasami musisz pojechać daleko od domu, by dowiedzieć się kim naprawdę jesteś. Ponieważ byliśmy świadkami tak wielu rzeczy jednocześnie, nie było czasu na "przyswojenie sobie" tego, co się z nami dzieje. Zrozumieliśmy to dopiero po powrocie – opowiada małżeństwo.

hinduska rodzina

Fot. wordpress.com

Rodzina chętnie dzieli się swoimi doświadczeniami z osobami, planującymi wyprawę w daleki świat. Podopowiadają jak zorganizować wyjazd, by był on nie tylko sprawny, ale i bezpieczny.

Jak sami przyznają, przywiązywali dużą wagę do tego, by w organizację podróży jak najbardziej zaangażować dzieci. Do Yasha i Dhriti należały m.in. takie zadania jak: wyszukiwanie miejsc na nocleg, mycie samochodu i tankowanie.

- To nauczyło ich odpowiedzialności. Naszym pierwszym odruchem, jako rodziców jest ochrona dzieci, jednak powinniśmy też pozwolić im na swobodne odkrywanie świada i uczenie się, jak postępować z ludźmi z różnych kultur - mówią Punita i Anand.

Australijskie małżeństwo w małym Fiacie okrążyło świat

Australijczycy w Fiacie

Fot. Next Horizon

Australijczycy Lang i Bev Kidby to prawdziwi poszukiwacze przygód. Od ponad 40 lat organizują niezwykłe wyprawy, a jedną z bardziej nietypowych odbyli w 2007 r., kiedy to przejechali 35 tys. km swoim czerwonym małym Fiatem 500 z 1969 r.

W 99 dni odbyli podróż dookoła globu, jadąc z Australii do Rosji, następnie na Alaskę i z powrotem do Australii. Ich czerwony Fiat był najmniejszym pojazdem, jakim okrążono świat.

Australijczycy w podróży

Fot. Next Horizon

Lang i Bev podczas podróży uczestniczyli w wielu wydarzeniach, organizowanych z myślą o miłośnikach Fiatów. We włoskim Turynie wzięli np. udział w obchodach 50-lecia Fiata 500 i obejrzeli prezentację nowego modelu marki. Ich czerwone autko z dużą australijską flagą znalazło się wśród ponad 800 oryginalnych Fiatów 500 z całej Europy, które zapełniły turyńskie ulice i place miejskie.

Lang Kindby jest dosyć znany w świecie podróżniczym. Niegdyś, jako młody chłopak - wraz z kolegami ze szkoły - organizował wycieczki po australijskich lasach deszczowych. W wieku 14 lat kupił swój pierwszy pojazd - wojskową ciężarówkę z czasów II Wojny Światowej, którą jeździł po bezludnych plażach wyspy Stradbroke. 

W dorosłym życiu poświęcił się natomiast lotnictwu. Przez 15 lat służył jako pilot armii australijskiej. 

Australijczycy w podróży

Fot. Next Horizon

Bev z wykształcenia jest radiologiem. Podczas wyprawy, prowadziła bloga, opisując odwiedzane miejsca, codzienne przygody i problemy na trasie. Czerwonego Fiata nazywała w swoich postach "Bambinem".

"To najsłodszy samochód, jaki można sobie wyobrazić (w zeszłym roku został uznany za najseksowniejsze auto wszechczasów). To samochód, który wywołał uśmiech na twarzach tak wielu ludzi. To dzięki niemu poznaliśmy mnóstwo wspaniałych osób z najróżniejszych zakątków świata" - pisała na blogu.

Polska ekspedycja: wyjechali we dwoje, wrócili we troje

Polacy w Fiacie

Fot. dookolafiata.pl | Facebook

Inspirujące historie z Fiatem w roli głównej znajdziemy także na rodzimym podwórku. Jesienią 2018 r. w podróż dookoła świata takim właśnie autem wyruszyła para Gorzowian. Joanna i Piotr Poterscy, bo o nich mowa, postanowili, że objadą świat starym fiatem 125 p w wersji kombi. Był to pierwszy polski samochód, który okrążył kulę ziemską! Wyprawa trwała prawie dwa lata, a Joanna i Piotr zwiedzili w tym czasie 29 krajów i przejechali ponad 46 tys. kilometrów.

Z Polski - przez Bałkany - udali się do Turcji. Następnie odwiedzili: Iran, Pakistan, Indie, Nepal, Myanmar, Tajlandię, Laos, Kambodżę, Malezję i Singapur, Indonezję, Chiny, USA, Kanadę, a także kilka krajów Europy Zachodniej.

Ostatnim państwem, które zwiedzali razem była Portugalia. To tam małżeństwo zadecydowało, że Joanna wróci do Polski wcześniej, ze względu na zaawansowaną ciążę.  Niedługo póżniej, na świat przyszła córeczka pary - Helenka. 

Polska wyprawa

Fot. dookolafiata.pl | Facebook

Choć auto, którym podróżowali Gorzowianie nie było najmłodsze - wyprodukowano je w 1990 r. - przed podróżą zostało bardzo starannie odnowione i przystosowane do jazdy w trudnych warunkach. Na wszelki wypadek, małżeństwo zabrało ze sobą cały zestaw narzędzi i zapasowe koła. 

Jak przyznają podróżnicy, podczas wyprawy zwiedzili mnóstwo pięknych miejsc, ale niektóre zrobiły na nich szczególne wrażenie. Tak było w przypadku amerykańskiej Monument Valley. Jak pisali na swoim profilu facebookowym, miejsce to było dla nich punktem obowiązkowym od samego początku wyprawy. I choć z racji coraz bardziej zaawansowanej ciąży Asi musieli mocno okroić plany zwiedzania parków narodowych w Utah i Arizonie, ten jeden nie mógł "wylecieć".

"Widoki są niezwykle abstrakcyjne. Dookoła skalne formy powstałe na skutek erozji piaskowca mające nawet do 300 metrów wysokości, a pomiędzy nimi my pędzący w chmurze czerwonego pyłu. Świetne miejsce, które polecamy każdemu - nie tylko fanom westernów, czy "Powrotu do Przyszłości 3", które tu kręcono. Park w całości znajduje się na terenie, należącym do Indian Navaho, największego plemienia indiańskiego Ameryki Północnej, liczącego blisko 300 tys. osób. My mieliśmy przyjemność nocować u jednej z rodzin Navaho" -  relacjonowali na Facebooku.

Joanna z wykształcenia jest dietetyczką, Piotr to achitekt i ekonomista, miłośnik klasycznych samochodów. Jak sam o sobie pisze: "Niepoprawny optymista, dla którego wszystko zawsze będzie dobrze, a auto na pewno się nie zepsuje. Od małego podróżował palcem po mapie, by teraz z mapą i Fiatem podróżować po świecie”.

wyprawa marzeń Asi i Pawła

Fot. dookolafiata.pl | Facebook

Artykuły, które mogą Cię zainteresować

500 sekund o rynku nieruchomości #3 – luty 2021

O kredytach hipotecznych, większej dostępności finansowania zakupu mieszkań! O wyprowadzce poza miasto i o ekologii na mieszkanie.pl Świat nieruchomości w podsumowaniu miesięcznym, wspólnie z Fiat