Rekordowe ceny prądu - komu zgaśnie światło?

W poniedziałek 22 listopada padł nowy rekord cenowy na unijnym rynku uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Obecnie za każdą tonę CO2 należy uiścić opłatę w wysokości 70 Euro. Gdzie trafiają te pieniądze?


O czym przeczytasz?

Kto płaci? Wszyscy płacimy

Jak łatwo policzyć, 70 Euro to aktualnie 330 złotych, a w związku z polską inflacją nadchodzące tygodnie mogą dodatkowo przyczynić się do wzrostu tej kwoty. W praktyce oznacza to, że przeciętny polski odbiorca dopłaca do każdej megawatogodziny energii wyprodukowanej przez elektrownie węglowe od 300 złotych do nawet 350 złotych. Kwota ta waha się w zależności od tego, czy do produkcji prądu został wykorzystany węgiel brunatny czy kamienny. 

Patrząc na swój rachunek za energię należy mieć zatem świadomość, że niewidoczną jego częścią składową (nie przedstawioną jako osobna pozycja) jest właśnie koszt emisji CO2. To cena, jaką ponosimy za opieszałość w redukowaniu udziału węgla w ogólnopolskiej gospodarce energetycznej. 

Od stycznia 2022 roku możemy spodziewać się wzrostu rachunku za prąd nawet o kilkadziesiąt procent. Aktualne dane wskazują, że nie powinniśmy oczekiwać, że zmieni się to w kolejnych miesiącach, a I kwartał 2022 będzie tu kluczowy. 

Emisja CO2 - gdzie trafiają te pieniądze?

W dużym skrócie, opłaty za emisję CO2 wpływają do krajowego budżetu. Mechanizm, na którym opiera się handel uprawnieniami EU ETS (Europejski System Handlu Emisjami) został opracowany i wprowadzony w 2005 roku. Jego celem jest ograniczenie emisji CO2. Środki, które są pozyskiwane ze sprzedaży praw w systemie aukcyjnym, powinny być wykorzystywane przez państwa członkowskie na projekty, które mają przysłużyć się do dekarbonizacji i ostatecznie redukcji emisji. 

Jednak tak wygląda teoria, a praktyka wskazuje na to, że rzadko kiedy pieniądze są wydawane zgodnie ze swoim celem. W 2021 roku do budżetu państwa polskiego wpłynie ponad 23 miliardy złotych, ale specjaliści uważają, że w większości ta “żywa gotówka” zostanie przeznaczona na bieżące potrzeby, a przede wszystkim zmniejszanie pogłębiającego się deficytu. Podnoszą się głosy, że pieniądze te powinny być przekazane np. odbiorcom energii w celu zniwelowania podwyżek cen prądu, które nas czekają. Jednak trudno nie zauważyć paradoksu ukrytego za takim działaniem: płacimy wyższe rachunki za prąd po to, by dostać rekompensatę za wysokie rachunki za prąd. A transformacja energetyki i górnictwa, która jest kosztownym, ale najbardziej przyszłościowym (i koniecznym!) działaniem, nadal pozostaje bez odpowiedzi. 

Od początku 2021 roku uprawnienia do emisji CO2 zdrożały prawie dwukrotnie, dlatego wpływy ze sprzedaży są nieporównywalnie wysokie do lat ubiegłych. To z kolei powoduje, że w dobie galopującej inflacji, pandemii i problemów z otrzymaniem pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy 23 miliardy złotych z pewnością są dla rządzących kuszącym sposobem podreperowania mocno niedomykającego się budżetu. 

W przyszłym roku sposób zarządzania pieniędzmi pochodzącymi z EU ETS będzie uszczelniany i zgodnie z zapowiedziami, niemożliwa będzie "kreatywna księgowość" pozwalająca obecnie przerzucać pozyskane w ten sposób środki na łatanie dziur budżetowych. W 2022 powstanie Fundusz Transformacji Energetyki, do którego mają trafiać dochody ze sprzedaży 40 procent uprawnień emisyjnych. Na razie jednak w środowiskach ekologicznych przeważają głosy sceptyczne w kwestii tego, czy FTE realnie zmieni zastaną sytuację.

Advertisement
Advertisement

Artykuły, które mogą Cię zainteresować

Pachnące pomarańcze z goździkami

Idealny dodatek do herbat, a podczas suszenia może być także naturalnym świątecznym zapachem, który nada naszym mieszkaniom wyjątkowego i magicznego klimatu.

Advertisement