Awantura o ekogroszek - czy węgiel może być “czysty”?

Aż 43% osób używających węgla typu “ekogroszek” uważa go za produkt ekologiczny. Fundacja ClientEarth apeluje do producentów i Ministerstwa Klimatu i Środowiska o zaprzestanie wprowadzania w błąd konsumentów. Jej zdaniem, czysty węgiel nie istnieje.


O czym przeczytasz?

ekogroszek greenwashing

Polacy uważają, że węgiel może być eko

Fundacja ClientEarth Prawnicy na Ziemi w grudniu 2020 zleciła agencji badawczej Kantar badanie opinii publicznej - wynika z niego, że aż 66% osób używających do ogrzewania domu węgla jest przekonanych, że jeśli jest to produkt “wysokiej jakości” jego spalanie może być neutralne lub wręcz przyjazne dla środowiska. 

Jeśli chodzi o “ekogroszek” prawie połowa (43%) używających tego węgla respondentów określa go mianem “produktu ekologicznego”. Grupa ta przypisuje “ekogroszkowi” takie cechy jak: przyjazność dla środowiska, niepowodowanie smogu czy niewywieranie szkodliwego wpływu na zdrowie. Jedynie 4% osób biorących udział w badaniu stwierdziło, że nie jest to w ich rozumieniu prawdą.

Do sondażu zaangażowano wyłącznie respondentów ogrzewających swoje domy węglem. Celem było sprawdzenie, jaka jest opinia na temat “ekogroszku” wyłącznie pośród jego potencjalnych i faktycznych użytkowników. 

Aktualnie “ekogroszek” ogrzewa 29% domów posiadających paleniska na węgiel. 

Greenwashing - czyli malowanie węgla na zielono

Greenwashing, czyli w wolnym tłumaczeniu “zielone mydlenie oczu”, to praktyka marketingowa mająca na celu przekonanie konsumentów do zakupu danego produktu ze względu na jego rzekome właściwości proekologiczne. Greenwashing jest wywoływaniem u konsumentów poczucia, że decydują się na produkt wytworzony i przystosowany do użytkowania zgodnie z poszanowaniem zasad ochrony środowiska.

Fundacja ClientEarth zaapelowała do producentów i dystrybutorów popularnego “ekogroszku”, aby zarzucili praktykę greenwashingu. Przedstawiciele fundacji zwrócili się również do Ministerstwa Klimatu i Środowiska z wezwaniem do zmiany Rozporządzenia z dnia 27 września 2018 r. w sprawie wymagań jakościowych dla paliw stałych. To właśnie w niej stosowana jest nazwa „ekogroszek” która, zdaniem specjalistów, jest co najmniej myląca.

“Badania przeprowadzone przez Fundację ClientEarth wraz z zespołem naukowców, potwierdzają, że w trakcie spalania produktu sprzedawanego pod nazwą „ekogroszek” emitowane są znaczne ilości dwutlenku azotu, tlenku węgla oraz pyłu zawieszonego. Substancje te mają udowodniony, szkodliwy wpływ na życie i zdrowie ludzi, w szczególności dzieci, kobiet w ciąży, osób starszych i z istniejącymi schorzeniami. Oznacza to, że produkt ten nie może być uznany za produkt ekologiczny - pisze w oficjalnym piśmie dr Marcin Stoczkiewicz, Prezes Zarządu Fundacji.

Zatem nie ma znaczenia, czy używa się węgla “niskiej” czy “wysokiej” jakości - proces spalania tego surowca wiąże się z emisją dwutlenku węgla, pyłów zawieszonych PM2.5 i PM10 oraz tlenków azotu. Innymi słowy - następuje produkcja smogu, z którym w Polsce mamy olbrzymi problem.

A co na to druga strona? Koncerny węglowe odpowiadają

Producenci "ekogroszku" oczywiście walczą o swoje. „Ekogroszki i doskonalone wciąż technologie ich produkcji oraz spalania w najnowocześniejszych kotłach V generacji klasy ecodesign solidnie zapracowały na uznanie i miano paliw ekologicznych” - informuje Polska Grupa Górnicza.  "Opał ("ekogroszek" - przyp. red.) jest ekologiczny, a jego parametry gwarantują bezawaryjną pracę pieca na ekogroszek. Wysoka kaloryczność węgla zapewnia efektywne ogrzewania i niskie zużycie" - wtóruje PGG Tauron, który jest drugim co do wielkości producentem "ekogroszku" w Polsce.

Fundacja ClientEarth nie zamierza jednak poprzestać na publikacji raportu i informowania w swoim zakresie opinii publicznej - walkę przenosi do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W tym celu zwrócono się już do UOKIK-u o wprowadzenie zakazu nazywania tej formy węgla paliwem ekologicznym.

Brak zrozumienia dla zależności między węglem i smogiem

Badanie Kantar jednocześnie jest dowodem na pogłębiony brak świadomości ekologicznej w naszym kraju. Aż 43% Polek i Polaków co prawda przyznaje, że w miejscu ich zamieszkania problem zanieczyszczenia powietrza jest poważny. ale głównie winą za to obarczają transport samochodowy (35%), a nie spalanie węgla. Specjaliści od lat przekonują, że owszem, spaliny samochodowe mogą stanowić problem w centrach dużych miast, jednak w skali kraju zdecydowanie większym zagrożeniem są pyły zawieszone produkowane w procesach spalania paliw stałych służących do ogrzewania domów

Co więcej, z badania wynika również, że połowa Polaków nie ma świadomości, że ogrzewanie budynku węglem ma niebagatelny wpływ bezpośrednio na domowników: nieszczelne lub nieprawidłowo użytkowane instalacje mogą powodować emisję wewnątrz pomieszczeń. 

Niska świadomość ekologiczna jest wynikiem systemowej edukacji, a raczej jej braku. To nie jest nowość, że skuteczne informowanie o ekologicznych rozwiązaniach w naszym kraju szwankuje. Dobrym tego przykładem jest rządowy program Czyste Powietrze, którego efektywność nie cieszy się dobrym zdaniem specjalistów. Głównym problemem programu jest utrudniona dostępność i brak szeroko zakrojonej akcji informacyjnej, co badanie Kantar po raz kolejny potwierdziło: co czwarta badana osoba (27%) zadeklarowała, że chce wymienić swoje palenisko węglowe, ale nie wie, jak to zrobić. Warto zauważyć, że aktualnie program Czyste powietrze pozwala na uzyskanie dotacji na piec węglowy - co nie tylko kłóci się z ekologiczną wiedzą na temat powstawania smogu, ale jest również marnowaniem środków budżetowych. Zgodnie z ostatnimi zapowiedziami rządu, w 2030 roku ma zostać wprowadzony ogólnopolski zakaz ogrzewania paliwami stałymi budynków w miastach. Dziesięć lat później zakaz ma objąć również wsie.

Bez wdrożenia systemowej edukacji ekologicznej, zniwelowania praktyk greenwashingu i efektywnego realizowania założeń programów pomocowych trudno oczekiwać, że bieżąca sytuacja ulegnie zmianie.

Artykuły, które mogą Cię zainteresować