Bankowcy nie mieli dobrego roku. Zyski banków spadły o połowę

Pandemia dała się we znaki bankom. Straciły na spadku stóp procentowych i na mniejszej sprzedaży kredytów


O czym przeczytasz?

Banki podniosły klientom opłaty

W 2020 roku banki zysk banków wyniósł nieco ponad 7,76 mld zł. To spadek o prawie 44 proc. w stosunku do roku 2019, kiedy to banki miały 13,8 mld zł zysku.

Niskie stopy procentowe zmniejszyły zyski

Jedną z głównych przyczyn spadku zysku były obniżki stóp procentowych, do jakich doszło na wiosnę ubiegłego roku. W trzy miesiące główna stopa banku centralnego, referencyjna, została obniżona z 1,5 proc. do 0,1 proc. Wraz z tą obniżką w dół poszło oprocentowanie kredytów, sprzedawanych przez banki, co sprawiło, że wpływy banków z odsetek od kredytów były o prawie 9,5 mld zł niższe.

Na ten spadek wpływów z odsetek banki zareagowały jeszcze mocniejszą obniżką oprocentowania depozytów i rachunków bieżących. Dzięki temu zaoszczędziły ponad 7,3 mld zł, bo o tyle spadły koszty odsetkowe, ponoszone przez banki.

Warto dodać, że o ile obniżka wpływów z odsetek – czyli tego, co klienci płacą bankom – wyniosła 14 proc., to obniżka kosztów odsetkowych – czyli tego, co banki płacą klientom – sięgnęła aż 43 proc.

Wakacje kredytowe też zrobiły swoje

Był jeszcze jeden czynnik, który sprawił, że przychody odsetkowe banków spadły – wakacje kredytowe. Duża część klientów prywatnych i firm ratowała się, korzystając z możliwości zawieszenia spłaty kredytu. Do wyboru mieli wakacje bankowe, w ramach których przynajmniej część banków oferowała zawieszenie spłaty kapitału i odsetek (te były dopisywane do kapitału kredytu), oraz wakacje ustawowe, które pozwalały nie płacić i kapitału, i odsetek.

Pomogły podwyżki opłat i prowizji

Każdy posiadacz konta w banku odczuł w ubiegłym roku wzrost opłat i prowizji. Banki w ten sposób ratowały swoje przychody. W efekcie udało im się zwiększyć przychody z tego źródła o 1,5 mld zł.

Kwota wydaje się spora, ale to tylko 11-proc. wzrost. Wydawałoby się, że wzrost wpływów powinien być znacznie wyższy, skoro – jak wyliczył GUS - usługi bankowe w ubiegłym roku zdrożały o ponad 40 proc.  

Powodem, dla którego mimo wysokich podwyżek cen banki zyskały tylko 11 proc. wpływów z opłat i prowizji, była gorsza sprzedaż kredytów. Wprawdzie dobrze sprzedawały się kredyty ratalne (tylko w tej kategorii banki zwiększyły sprzedaż w 2020 roku) i hipoteczne (tutaj spadek był niewielki), ale bardzo mocno spadła sprzedaż kredytów gotówkowych. A to właśnie prowizje od udzielanych kredytów gotówkowych były jedną z największych pozycji w przychodach banków. To oznacza, że gdyby nie podwyżki opłat za przelewy, prowadzenie konta itd., banki również w przychodach i prowizjach byłyby na minusie.

W ubiegłym roku banki zawiązywały więcej rezerw, choćby na przegrane w procesach z frankowiczami. Wartość rezerw ogółem w stosunku do 2019 roku powiększyła się o 900 mln zł. Do tego jeszcze doszły odpisy, związane z utratą wartości aktywów. Były one o ok. 3,2 mld zł wyższe niż przed rokiem.

Czego można się spodziewać w 2021 r.?

Zapewne banki będą próbowały podnosić opłaty, aby jeszcze mocniej zwiększyć przychody, ale raczej nie należy się spodziewać tak dużych podwyżek jak te ubiegłoroczne. Jeśli banki zbyt mocno podniosą cenę, klienci zaczną likwidować zbędne rachunki i rezygnować z dodatkowych usług, co dodatkowo pogorszy ich wyniki.

Jeśli koniunktura się poprawi i Polacy wrócą do kupowania kredytów gotówkowych, wówczas nawet bez podwyżek banki powinny zanotować wzrost przychodów z opłat. Wygasną także wakacje kredytowe, co również pozytywnie wpłynie na wynik odsetkowy instytucji finansowych.

Jednak najważniejszym czynnikiem może być przewalutowanie kredytów frankowych. Jeśli skala konwersji będzie duża, to banki mogą zacząć pokazywać straty. W efekcie zapewne nie tylko w tym roku, ale też przez kilka następnych lat będą starły się utrzymywać wysokie ceny usług, żeby odzyskać pieniądze stracone na konwersji kredytów.    

Artykuły, które mogą Cię zainteresować