Kiedyś sztuka była w jego życiu tylko dodatkiem, dziś odgrywa w nim główną rolę [W gościach]

Kuba Fijewski porzucił świat finansów dla tego, co kocha całym sercem. Owocem tej miłości jest galeria Artutito.

Jakub Fijewski

Karolina Polacka: Gdzie się nie obejrzę widzę jelonki, w różnych obliczach. Genialne. Czyje to dzieła?

Jakub Fijewski: To prace Lecha Batora. Jelonki są rzeczywiście wyjątkowe, namalowane unikatową kreską. Lech maluje je od wielu lat, jest mocno wyspecjalizowany w tym konkretnym motywie. Te prace pokochał świat. Są w kolekcjach w Szwajcarii, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Francji i oczywiście w Polsce.

Jesteśmy w Twojej galerii Artutito na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Jak to się stało, że prowadzisz dziś takie miejsce?

Wywodzę się z finansów. Przez trzynaście lat pracowałem w biznesie - zajmowałem się relacjami inwestorskimi, potem byłem zaangażowany w działalność start-upów, zarządzałem też funduszem venture capital. Dotychczas, sztuka była dla mnie odskocznią od poukładanego świata procesów biznesowych. Przyszedł jednak moment, że zdecydowałem się postawić ją na pierwszym miejscu.

Sztuka to pamiętnik. Coś, co zapisuje część duszy artysty, w danym miejscu i momencie. Samo obcowanie ze sztuką jest magiczne.

Galeria Artutito

Rzeźba Michała Jackowskiego, w tle: obraz Lecha Batora. Galeria Artutito. 

Pamiętasz pierwszy obraz, jaki kupiłeś?

To było jeszcze na studiach. Po spotkaniu towarzyskim, trafiliśmy na after party do domu naszego kolegi. Były tam jego prace. Jedna z nich spodobała mi się do tego stopnia, że postanowiłem ją kupić. Obraz przedstawiał głowę z afrykańskim motywem. Był namalowany na desce. Byłem tak zaaferowany zakupem, że nie zdążyłem się nawet zastanowić, jak przewiozę to dzieło do domu. Skończyło się tak, że wiozłem je taksówką, trzymając w ręce, wystawionej przez okno auta (śmiech).

Masz ten obraz do dziś?

Nie, poszedł dalej. Tak się spodobał moim przyjaciołom, że im go podarowałem. W sztuce piękne jest to, że można się nią dzielić. To często najwspanialszy prezent – bardzo emocjonalny. Nie znam dalszych losów tego obrazu, ale pamiętam, że przez długi czas wisiał u przyjaciół w salonie.

Lubisz otaczać się sztuką w swoim domu?

Lubię, mam sporo prac - zarówno artystów, z którymi współpracuję jak i takich, na których trafiłem przypadkiem i urzekła mnie ich twórczość. Kupowanie sztuki to sposób na wspieranie artystów, a jednocześnie inwestycja w coś pięknego. To coś zdobi nasze mieszkania, często zmieniając zupełnie ich oblicze. Sztuka wpływa też na nasz nastrój. Podobno to, na co patrzymy przez pierwsze 0,3 milisekundy po przebudzeniu może zadecydować o tym, jaki będzie cały nasz dzień. Trzeba więc uważać na to, co się wiesza w sypialni.

A co Ty przywiesiłeś w swojej?

Obraz Edyty Grzyb, który bardzo spodobał się mnie i mojej narzeczonej podczas wernisażu. To reprodukcja pod szkłem akrylowym w bardzo unikalnej, limitowanej do 10 sztuk serii. Mamy też oryginał, wysadzany diamencikami Swarovskiego – absolutny majstersztyk, dla takich obrazów warto żyć.  Prace Edyty mają w sobie moc, pokazują zestawienie kontrastowe monochromatycznych twarzy i fluorescencyjnych, bardzo mocnych kolorów. Przykuwają uwagę i inspirują. Myślę, że ten obraz w naszej sypialni będzie się zmieniał – tak jak pory roku (śmiech).

Bardzo dobrze znasz się na sztuce, masz też zdolności plastyczne?

Jak w każdej dziedzinie, wszystkiego można się nauczyć, ale nie do wszystkiego człowiek ma talent. Uświadomiłem to sobie podczas nauki w szkole muzycznej. Nauczyłem się odtwarzać muzykę z nut, co nie znaczy, że mam do tego talent. Miałem kolegów, którzy usłyszawszy raz piosenkę potrafili ją od razu zagrać i zinterpretować na swój sposób. Co więcej, robili to trzy razy lepiej niż w oryginale. Dziś grają w największych zespołach. Ja bym takiej kariery nie zrobił nigdy. Także coś potrafię namalować, ale idzie mi z tym na pewno gorzej niż z zarządzaniem czy pomaganiem artystom.

Prace Lecha Batora

Obraz Lecha Batora. Galeria Artutito.

Jesteście młodą, ale prężnie rozwijającą się galerią. Ile wernisaży macie na koncie?

W takiej formule jak dziś, działamy od nieco ponad roku. Dotychczas zorganizowaliśmy siedem wernisaży różnych artystów. Dzięki niekonwencjonalnemu podejściu, nasze wydarzenia przyciągnęły tysiące widzów. Polecam nasz kanał na YouTube, są tam materiały z tych wydarzeń. Byliśmy także na Cyprze, na dużej wizycie studyjnej i pewnie niebawem – wraz z ciekawymi partnerami - rozpoczniemy projekt promocji polskich artystów w rejonie Morza Śródziemnego.

W Polsce działamy w kilku miejscach, np. w apartamentach pokazowych w apartamentowcu Złota 44, gdzie prezentujemy głównie prace Michała Jackowskiego, który rzeźbi w marmurach kararyjskich. Tworzy obiekty wręcz jubilerskie, ponieważ marmury i brązy pokrywa 24-karatowym złotem.

Jest w tym prawdziwym arcymistrzem, co potwierdzają wygrane w wielu konkursach zagranicznych. W pracach Michała każdego dnia można dostrzec coś innego. Łącząc antyczne inspiracje z pop-artowymi symbolami ze swoistą dla siebie wirtuozerią, wciąga widza i zmusza do refleksji na temat otaczającego nas świata i relacji międzyludzkich. To są obowiązkowe pozycje w kolekcji każdego miłośnika sztuki.

Rzeźba Michała Jackowskiego

Rzeźba Michała Jackowskiego. Galeria Artutito.

Niedługo po otwarciu galerii doszło do wybuchu pandemii COVID-19. Bardzo dało Wam to w kość?

Myślę, że okres pandemii – w mniejszym lub większym stopniu - był trudny dla każdego. Nam z dnia na dzień zamknięto wszystkie możliwości. To był czas, w którym musieliśmy zweryfikować nasze plany. Organizowaliśmy wydarzenia w przerwie, w której mogliśmy to robić, a więc od lipca do grudnia minionego roku. Następnie przenieśliśmy wystawy do kanału online.

Skąd pomysł na nazwę? Pytam, bo mnie - idąc za brzmieniem - skojarzyła się ona z robotem R2D2 z "Gwiezdnych Wojen".

„Artutito” to połączenie dwóch słów: „art” i „utito”. Utito to czar z gry Tibia. Gdy rzuciło się go na bohaterów, to „maksowały” się wszystkie ich parametry. Zestawiłem to słowo z „art” i  wyszła mi fajna nazwa. Chciałem, by sztuka była czarem, w pozytywnym tego słowa znaczenia.

Załóżmy, że ktoś urządza swoje mieszkanie i chciałby mieć w nim jakiś fajny obraz. Nie ma jednak pomysłu. Jesteście w stanie mu doradzić, naprowadzić go?

Decyzję o zakupie powinno się podejmować świadomie, dlatego zachęcamy do tego, by przygodę ze sztuką zacząć od kontaktu z galerią. Doradzimy każdemu, kto chciałby wyposażyć sobie mieszkanie w sztukę czy np. myśli o jakimś ciekawym obrazie do sypialni. Pomożemy, niezależnie od tego, jak dużym budżetem dysponuje klient. Jesteśmy w Hali Koszyki codziennie, w godzinach: 13-21. W galerii Artutito umawiamy się z klientami wcześniej, telefonicznie albo mejlowo.

Zachęcamy też do odwiedzenia naszej nowej lokalizacji w iMotors przy ulicy Wawelskiej 3D, gdzie można obejrzeć dzieła sztuki, które są w ekspozycji z samochodami. Będzie to centrum spotkań fanów sztuki i motoryzacji.

Czy Polacy są gotowi na to, by sztuka zagościła w ich domach?

W Polsce ludzie nie interesują się szczególnie sztuką, ale na pewno są na nią gotowi. Bardzo chciałbym, by sztuka stała się magnesem, który przyciąga, inspiruje. To dlatego zdecydowaliśmy na otwarty projekt w Hali Koszyki. W ten gastronomiczny tygiel w centrum Warszawy wstawiliśmy dzieła sztuki po to, by zaczepiały odwiedzających, skłaniały ich do zatrzymania się. Dla wielu osób może to być też okazja, by po raz pierwszy w życiu wejść do galerii i porozmawiać o sztuce w przyjaznej atmosferze, bez muzealnego zadęcia. Zapraszamy na ulicę Koszykową 63 w Warszawie, poziom +1 na antresoli – tam mieści się nasz lokal.

Kim są Wasi klienci – raczej amatorzy, czy inwestorzy, zaprawieni w bojach na rynku sztuki?

Większość to osoby, które kupują swoje pierwsze dzieło. Nie zamykamy się na nikogo. Inwestowanie w sztukę to wspaniała przygoda i niesamowite doznania. Weźmy np. prace Michała Jackowskiego, osadzone we włoskich klimatach. Artysta tworzył z marmuru karraryjskiego, pochodzącego z miejsc, z których korzystał także Michał Anioł, tworząc „Pietę”. Uświadamiając to sobie, wchodzimy w temat historii sztuki i miejsc, z których ona pochodzi. Sztuka zmienia sposób postrzegania świata, poglądy, a często także destynacje turystyczne.

Oczywiście mamy też klientów, którzy w swoich kolekcjach mają 600, a nawet ponad 1000 obiektów różnej klasy. Sztuka jest dla każdego - i tych profesjonalnych inwestorów i tych, którzy zwyczajnie chcą mieć w domu coś ładnego i jednocześnie całkiem bezpiecznie ulokować kapitał.

Ponad 50 proc klientów, którym w zeszłym roku doradziliśmy, już odwiedziła nas ponownie.

Galeria Artutito

Rzeźba Michała Jackowskiego, w tle: obrazy Lecha Batora. Galeria Artutito.

Masz jakiś ulubiony obraz? Taki, z którym byś się na pewno nie rozstał?

Każdy, kto buduje kolekcję według własnego gustu, z każdym dziełem rozstaje się z największym bólem serca. Często zrobi też wiele, by się z nim nie rozstać wcale.

Bardzo przemawiają do mnie obrazy Marzeny Turek-Gaś, które maluje jeżdżąc na wrotkach. Są absolutnym unikatem, a sama artystka zadziwia świat technikami, które stosuje.

Inne obrazy podobały mi się dziesięć lat temu, inne podobają mi się teraz, a jeszcze innymi zainteresuję się za dziesięć lat. To droga artystyczna, którą podążą człowiek. Trzeba próbować znaleźć coś, co się nam podoba w danym momencie.

Artykuły, które mogą Cię zainteresować