Mieszkania nie tanieją

Ci, którzy liczyli na to, że pandemia COVID-19 obniży stawki za metr, mogą być rozczarowani.


O czym przeczytasz?

Nowy dom

Już wiosną minionego roku, zaraz po wybuchu pandemii COVID-19 pojawiły się pogłoski o prognozowanym spadku cen mieszkań. Z każdym kolejnym miesiącem - a zwłaszcza tuż przed rozpoczęciem drugiej fali zachorowań - przybierały one na sile. To spowodowało, że część osób, myślących o własnym „M”, zaczęło zwlekać z zakupem. Jak się okazuje – niesłusznie. Z najnowszego badania firmy JLL wynika, że ceny nie spadają. W końcówce 2020 r. średnie stawki za metr mieszkań na sprzedaż były podobne do tych z końca września. Spośród sześciu największych polskich miast, spadek – o niecałe 3 proc. - odnotowano tylko w Trójmieście. Na pozostałych rynkach, ceny wzrosły – maksymalnie o 2 proc.

Także w porównaniu z ubiegłym rokiem, mieszkania były droższe, a zwyżki wyniosły od 4 proc. w Warszawie, aż do 12 proc. w Krakowie. Jedynie w Trójmieście nic się nie zmieniło.

Obecnie, w Warszawie średnia cena 1 mkw. mieszkania, czekającego na nabywcę wynosi 11 tys. zł. W Krakowie jest to 10 tys. zł, w Trójmieście – 9,9 tys. zł, we Wrocławiu – 8,8 tys. zł, w Poznaniu – 7,9 tys. zł, a w Łodzi – 6,7 tys. zł.

Podwyżki nie zniechęcają kupujących 

Mimo zwyżek, kupujący dopisali. W całym IV kwartale, w sześciu najwiekszych polskich miastach, nabywców znalazło 14  tys. mieszkań. Kupowano głównie lokale gotowe albo te bliskie ukończenia.

- W warunkach niepewności mieszkania, których termin oddania przypada szybciej, lub w których można zamieszkać od razu, są chętniej wybierane przez kupujących. Skraca to potencjalny okres oczekiwania na przekazanie kluczy i minimalizuje potencjalne ryzyka, które mogą się wydarzyć w międzyczasie - tłumaczy Katarzyna Kuniewicz, szefowa działu badań i analiz rynku mieszkaniowego JLL.

Grupę kupujących mocno zasilili inwestorzy. Nie byli to jednak ci, którzy – tak jak w poprzednich latach - chcieli zarabiać na wynajmie, ale osoby, które w zakupie nieruchomości widzieli bezpieczną lokatę dla swoich oszczędności.

- Nie dość, że byli skłonni do zakupów lokali relatywnie droższych: lepiej usytuowanych i z wyższych segmentów jakościowych, to jeszcze stabilizacja cen była dla nich wyznacznikiem bezpieczeństwa dokonywanej inwestycji. W końcu zakup miał przechować wartość ulokowanego kapitału - mówi Kazimierz Kirejczyk, wiceprezes JLL.

W końcówce roku znacząco spadła także liczba zwrotów, które jeszcze w drugim kwartale stanowiły 34 proc. sprzedaży.

- Teraz jest to około 5 proc. Przyczyną zwrotów jest polityka kredytowa banków, a dochodzi do nich, gdy osoby, które podpisały umowę rezerwacyjną rezygnują z zakupu, gdyż nie mają wystarczającej zdolności kredytowej.  Większość banków wróciła do wymaganego wkładu własnego na poziomie sprzed pandemii, stąd mniej zwracanych mieszkań – mówi Katarzyna Kuniewicz.

Chcemy zieleni i miejsca do pracy 

Firma JLL przeprowadziła także badanie, które dowiodło, że COVID-19 znacząco zmienił nasze oczekiwania względem własnych czterech kątów. Najbardziej, bo aż o 29 pkt. proc. wzrosło zapotrzebowanie na przestrzeń zewnętrzną typu ogródek czy taras. O 22 pkt. proc. - na przestrzeń do pracy, a o 18 pkt. proc. – na dodatkowy pokój.

Tendencję potwierdzają deweloperzy, przepytani przez serwis Dompress.pl.

-  W 2020 r. zauważyliśmy wiele zmian w zakresie preferencji klientów. Większą popularnością zaczęły cieszyć się duże mieszkania wraz z ogrodem lub tarasem. Nabywcy zwracali też szczególną uwagę na ich funkcjonalność. Poszukiwane były mieszkania z możliwością wydzielenia dodatkowego miejsca do pracy, a także z przestronnymi salonami – mówi Sebastian Barandziak, prezes firmy Dekpol Deweloper.

Podobne obserwacje ma Bartosz Kuźniar, prezes Lokum Deweloper.

- Wzrosło zainteresowanie większymi mieszkaniami z ogródkami lub dużymi balkonami i lokalami w pobliżu terenów zielonych. Nabywcy zaczęli zwracać uwagę na dodatkową przestrzeń, w której w zależności od potrzeb można pracować, uczyć się, czy odpoczywać. Szczególnie docenione zostały atrakcyjnie zagospodarowane części wspólne z bogatą roślinnością i miejscem do relaksu – mówi Bartosz Kuźniar.

Oswajamy się z COVID-em i jego następstwami 

Wiele wskazuje na to, że zarówno sprzedający jak i kupujący zrozumieli, że pandemia tak szybko nie odpuści i trzeba po prostu nauczyć się żyć w nowych warunkach.

- Pandemia COVID-19 rozciąga się w czasie. Nieunikniona wydaje się być jej trzecia fala, a być może i kolejne. Coraz bardziej zaczynamy godzić się z tym, że doświadczenia pandemiczne zostaną z nami na dłużej. Stąd zmiany w preferencjach potencjalnych kupujących –  mówi Kazimierz Kirejczyk.

Jak dodaje Edyta Kołodziej, dyrektor sprzedaży i marketingu w firmie Nickel Development, społeczeństwo zaakceptowało pewne ograniczenia w kontaktach międzyludzkich i nie ma to już większego wpływu na sprawność obsługi klienta.

- Spotkania odbywają się zarówno online, jak i w biurze. Klienci bez oporów pojawiają się u notariusza i jeszcze chętniej umawiają się na budowie inwestycji. Rozpoczęty proces szczepień pozwala mieć nadzieję, że wzrost ogólnej odporności społeczeństwa przełoży się na aktywność większości branż, a to zawsze jest dobrym sygnałem i dla naszej działalności – mówi Edyta Kołodziej.

Artykuły, które mogą Cię zainteresować