Nie tylko w Polsce mieszkania chronią przed inflacją

W długim terminie nieruchomości są skuteczną egidą w walce z inflacją. W Norwegii czy Wielkiej Brytanii zysk od 1975 roku wynosi około 300%. I mowa tu nie o zmianach nominalnych, ale realnych, a więc takich, które przekraczają inflację.


O czym przeczytasz?

Historia uczy nas, że nieruchomości z biegiem lat co do zasady zyskują na wartości – oczywiście o ile spojrzymy na okres co najmniej kilku czy kilkunastoletni. Ale przecież to samo dotyczy cen cegieł, chleba, pietruszki czy usług fryzjerskich. Prawdziwie ciekawym pytaniem byłoby to, czy mieszkania drożeją szybciej niż ceny w sklepach punktach usługowych i na stacjach benzynowych. Chodzi nam więc o to, czy nieruchomości są dobrą ochroną przed inflacją i czy potrafią realnie drożeć, czyli zyskiwać na wartości szybciej niż rosną ceny dóbr i usług?

Długi termin pozwala zyskom rosnąć

Na to pytanie pomogą nam odpowiedzieć dane Banku Rozrachunku Międzynarodowych. Wynika z nich na przykład, że jeśli ktoś kupił mieszkanie w połowie lat 70-tych w Wielkiej Brytanii, to dziś może je sprzedać z 3-krotnym zyskiem. I to zyskiem realnym, a więc takim, który przekracza łączną inflację z lat 1975-2021. I choć faktycznie jest to wynik skrajny, to 15 krajów, dla których Bank Rozrachunków Międzynarodowych ma odpowiednie dane na temat realnych zmian cen od co 1975 roku łączy jedno – wszędzie w badanym okresie mamy do czynienia z realnym wzrostem cen mieszkań.

To znaczy, że już sam zakup i trzymanie kupionego mieszkania może uchronić nasz kapitał przed niszczycielskim działaniem inflacji. W praktyce sprawa jest jednak bardziej skomplikowana z co najmniej kilku powodów. Zakup mieszkania wiąże się przeważnie z wysokimi kosztami transakcyjnymi, a utrzymanie nieruchomości nawet niewykorzystywanej kosztuje. Z drugiej jednak strony posiadając wolne mieszkanie lub dom możemy je wynajmować. Nawet na najdroższych rozwiniętych rynkach zachodnich pozwala to dziś osiągnąć dodatkowe zyski na poziomie minimum 1-2% wartości nieruchomości w skali roku. Na takich rynkach jak Polski roczny zysk na rękę wynosi raczej około  lub nawet tak jak w Polsce od 4-5% wartości nieruchomości w skali roku. Warto jednak podkreślić, że inwestowanie w nieruchomości na wynajem to wieloletnia perspektywa – co najmniej kilkuletnia. W takim horyzoncie odczujemy realną ochronę przed inflacją, unikniemy podatku od zysków ze sprzedaży nieruchomości i z nawiązką pokryjemy zyskami z wynajmu poniesione koszty transakcyjne czy te związane z wykończeniem mieszkania.

Mieszkania najbardziej drożeją w Norwegii

Jak wynika z danych Banku Rozrachunków Międzynarodowych od 1975 roku największa zmiana realnej ceny nieruchomości miała miejsce w Norwegii. Gdyby ktoś wtedy zainwestował na norweskim rynku milion koron, to dotychczas sam wzrost cen nieruchomości spowodowałby realny zysk na poziomie 336%. Innymi słowy, każda korona wydana na zakup mieszkań i domów w Norwegii w 1975 roku nie tylko nie straciła siły nabywczej przez panującą przez lata inflację, ale nieruchomości tak zdrożały, że do każdej korony możemy dodać ponad trzy kolejne realnego zysku ponad inflację.

Drugie miejsce w rankingu 15 krajów, dla których dostępne są dane za odpowiednie długie okresy, zajmuje wcześniej wspomniana Wielka Brytania. Od 1975 roku nieruchomości mieszkaniowe zdrożały tam prawie 3-krotnie i to realnie, a więc ponad inflacje. W grupie krajów, w których realne ceny nieruchomości zwiększyły się o ponad 200% mamy również Irlandię, Australię, Szwecję czy Kanadę. W pierwszym z nich nieruchomości mieszkaniowe zdrożały o 234%, co oznacza, że w połowie lat 70-tych ubiegłego wieku były one ponad 2-krotnie niższe. Na kontynencie północno-amerykańskim, w Kanadzie z kolei analogiczna wartość wynosi 212%.

Trochę mniej spektakularne realne wzrosty cen mogli też odczuć mieszkańcy krajów takich jak Holandia, Belgia, Hiszpania, Francja i USA. Spośród nich nieruchomości mieszkaniowe najbardziej zdrożały w Holandii, w której realne ceny zwiększyły się o 187% w stosunku do początku badanego okresu.

Na drugim biegunie mamy Szwajcarię, Finlandię, Włochy i Niemcy. Wszystkie te państwa łączy to, że ceny realne nieruchomości wzrosły o mniej niż 100%. Wciąż jest to całkiem przyzwoity wynik, bo sugeruje, że ceny mieszkań w badanym okresie wzrosły znacznie bardziej niż przeciętne ceny na stacjach benzynowych, w sklepach czy punktach usługowych. W Szwajcarii  nieruchomości mieszkaniowe zdrożały najbardziej spośród tej grupy krajów, bo o 93%. Najmniejszą zmianę realnych cen nieruchomości zarówno w tej grupie jak i spośród wszystkich badanych krajów odczuli za to nasi zachodni sąsiedzi - Niemcy. Jak się okazuje zmiana realnych cen nieruchomości wyniosła tam zaledwie 19%.  

Advertisement
Advertisement

Artykuły, które mogą Cię zainteresować

Pachnące pomarańcze z goździkami

Idealny dodatek do herbat, a podczas suszenia może być także naturalnym świątecznym zapachem, który nada naszym mieszkaniom wyjątkowego i magicznego klimatu.

Advertisement