Frankowicze poczekają na pomoc Sądu Najwyższego

Sądom grozi zasypanie pozwami frankowiczów. Jednym ze sposobów na przyspieszenia orzekania mogłaby być uchwała Sądu Najwyższego, która ułatwiłaby wydawanie wyroków. Ale na tę uchwałę trzeba będzie poczekać


O czym przeczytasz?

Liczba spraw przeciw bankom szybko rośnie

Liczba pozwów, jakie do sądów składają frankowicze, rośnie dramatycznie. Na koniec września tego roku tylko przeciwko 9 największym bankom w Polsce złożono ponad 24 tys. pozwów. Jeśli wziąć pod uwagę tempo napływu spraw oraz fakt, że nie wszystkie banki muszą informować o sprawach sądowych, to na koniec roku pozwów frankowiczów może być nawet 30 tys. A przyszły rok może być jeszcze gorszy – zarówno dla banków, jak i dla sądów, które będą musiały sobie poradzić z tą lawiną spraw.

Jest sposób na przyspieszenie orzekania

Jednym z rozwiązań, które pomogłoby rozładować ten nawał pozwów, jest odpowiednia uchwała Sądu Najwyższego. W jej ramach Sąd Najwyższy mógłby wskazać np., jak intepretować niektóre zapisy, jakiej linii orzeczniczej się trzymać. To nieco „zautomatyzowałoby” orzekanie, dzięki czemu wyroki w tych sprawach byłyby wydawane szybciej.

Apele o taką uchwałę Sądu Najwyższego są podnoszone od pewnego czasu. I Sąd Najwyższy nad nią pracuje. Jak powiedziała I prezes Sądu Najwyższego, Małgorzata Manowska, w wywiadzie dla portalu Prawo.pl, obecnie zbierane są informacje o problemach, jakie sądom rejonowym sprawiają takie sprawy. Ale na wynik tych prac trzeba będzie poczekać.

- Myślę jednak, że mówiąc o tzw. kredytach frankowych trzeba zdawać sobie najpierw sprawę z ogromnej złożoności tej problematyki. Mamy do czynienia z różnymi typami umów, różnymi typami klauzul abuzywnych, które w tych umowach się znalazły. Złożoność ta sprawia, że bardzo trudno jest sformułować właściwe zagadnienia prawne tak, aby ich rozstrzygnięcie realnie pomagało sądom w rozstrzyganiu sporów frankowych, nie powodując jednocześnie jeszcze większego zamieszania – powiedziała Małgorzata Manowska w rozmowie z portalem Prawo.pl.

Rzecznik Finansowy również chce stanowiska

O stanowisko w sprawie kredytów „frankowych” wystąpił także Rzecznik Finansowy. Ale w tym przypadku chodzi dokładnie o jeden problem, jaki pojawił się przy orzeczeniach sądów – o to, jaki tryb rozliczeń między bankiem a frankowiczem powinien obowiązywać już po unieważnieniu umowy kredytu.

Obecnie sądy wybierają jedną z dwóch metod – albo decydują, że każda ze stron musi niezależnie od drugiej oddać kwoty otrzymaną w skutek działania unieważnionej umowy, albo zwrotu musi dokonać ta strona, która otrzymała więcej niż się jej należało, przy czym zwrot jest ograniczony oczywiście do tej nadwyżki. Rzecznik Finansowy preferuje pierwszą metodę – a więc bank oddaje klientowi środki a potem, niezależnie od tego, co wypłacił, stara się odzyskać swoje pieniądze.

W tej sprawie jednak również trzeba będzie poczekać na decyzję Sądu Najwyższego.

- Zdaję sobie sprawę z oczekiwań w tym względzie, jednak nie zamierzam podjąć decyzji, która okaże się potem bardziej komplikować niż upraszczać sytuację. Proszę mi wierzyć, to nie jest to kwestia niechęci lub opieszałości, ale świadomość powagi sytuacji. Tym niemniej wydaje mi się, że wkrótce sformułowanie stosownych pytań stanie się możliwe – powiedziała I prezes Sądu Najwyższego portalowi Prawo.pl.

Sprawę mogą rozwiązać nie tylko sądy

Małgorzata Manowska dodała także, że jej zdaniem sądy mogą nie zapewnić optymalnego rozwiązania. I że dobrze byłoby, gdyby wykorzystywano także inne, pozasądowe metody rozwiązywania problemu kredytów indeksowanych do franka szwajcarskiego.

Artykuły, które mogą Cię zainteresować