10 podwyżek, które nas czekają w 2021 roku

Początek nowego roku to zawsze fala podwyżek. I rok 2021 pod tym względem będzie taki sam jak 2020 i poprzednie


O czym przeczytasz?

Pieniądze

Wszyscy liczymy, że rok 2021 będzie lepszy od roku 2020. Niestety, już wiadomo, że będą dziedziny, w których będzie gorszy, bo po prostu droższy. Lista podwyżek, jakie nas czekają w przyszłym roku jest dość duża.

1. Wywóz śmieci znowu zdrożeje

Już wiadomo, że w roku 2021 zapłacimy więcej za wywóz śmieci. I to znacznie, znacznie więcej niż obecnie. Choć to, o ile dokładnie zdrożeją śmieci, zależy od decyzji gminy lub miasta, w którym mieszkamy. Przykładowo – w Warszawie został przyjęty system, w ramach którego stawka za wywóz śmieci zależy od zużycia wody. I tak za każdy metr zużytej wody trzeba będzie zapłacić 12,73 zł. Ratusz przy swoich szacunkach przyjął, że każdy mieszkaniec zużywa 2,5 m sześc. wody miesięcznie. A więc singiel zapłaci ok. 32 zł miesięcznie za śmieci, a czteroosobowa rodzina – prawie 130 zł. Wcześniej obowiązywał ryczałt – za wywóz śmieci z mieszkania, bez względu na liczbę osób, trzeba było zapłacić 65 zł, a za wywóz z domu jednorodzinnego – 94 zł. Już sam rzut oka na wyliczenia władz Warszawy pokazuje, że osoby mieszkające w mieszkaniach czeka spory szok cenowy, bo podwyżka może sięgnąć nawet 100 proc. w stosunku do tego, co płaciły one wcześniej.

Ale nawet przy systemie, w którym nadal opłatę nalicza się w zależności od liczby osób, które mieszkają w domu czy mieszkaniu, trzeba się liczyć z podwyżkami. Na przykład w Sosnowcu stawka za wywóz śmieci wynosiła 17 zł od osoby za odpady segregowane i 34 zł za odpady niesegregowane. Po podwyżce będzie to odpowiednio 27,20 i 54,4 zł. Czyli wzrost również będzie kilkudziesięcioprocentowy.

Część z tych podwyżek już weszła w życie, ale w większości gmin i miast uderzą one mieszkańców po kieszeni dopiero w przyszłym roku.

2. Prąd w górę

W przyszłym roku będziemy także płacić wyższe rachunki za energię elektryczną. Są dwa podstawowe powody – przede wszystkim drożeje sam prąd. Ten wzrost jest niewielki, bo wynosi ok. 3,5-3,6 proc., w zależności od firmy energetycznej, co oznacza podwyżkę rachunku o ok. 1,55 zł miesięcznie i ok. 18,6 zł więcej rocznie.

Do tego dochodzą dwie opłaty. Pierwsza, opłata mocowa, jest nowością, druga, opłata OZE, była już w naszych rachunkach uwzględniana, ale jeszcze w tym roku jej stawka wynosiła 0 zł. I tak opłata mocowa będzie zależna od zużycia prądu, dla gospodarstw, zużywających między 1,2 tys. kWh a 2,8 tys. kWh będzie to to 7,47 zł miesięcznie, a dla gospodarstw zużywających powyżej 2,8 tys. kWh – będzie to 10,46 zł na miesiąc. Opłata OZE wyniesie zaś 2,2 zł za 1 000 kWh

Aby zobaczyć, ile mniej więcej trzeba będzie zapłacić więcej za prąd, weźmy pod uwagę gospodarstwo domowe, które zużywa ] 2,2 tys. kWh rocznie Z tytułu opłaty mocowej zapłaci ono o 89,6 zł więcej rocznie, z tytułu opłaty OZE – o 4,8 zł więcej, zaś dzięki zerowej stawce opłaty kogeneracyjnej – zaoszczędzą 3 zł. Do tego jeszcze dochodzi wzrost cen prądu o 18,1-18,6 zł rocznie w zależności od sprzedawcy. Łącznie więc rachunek wzrośnie o ok. 110 zł, a więc o jakieś 9,1-9,3 zł miesięcznie.

I – niestety – to nie wszystko, bo zapewne zdrożeje jeszcze dostawa prądu do domów, będąca także sporą częścią rachunku za energię. O ile zdrożeje, jeszcze nie wiadomo, bo nie zostały zatwierdzone taryfy firm dystrybucyjnych.

3. Za paliwo też będziemy płacić więcej

Epidemia sprawiła, że spadło zapotrzebowanie na paliwa i w ropa mocno staniała. Efektem był spadek cen paliw. Obecnie benzyna 95 kosztuje średnio ok. 4,50 zł za litr, a olej napędowy – ok. 4,46 zł za litr.

Ale przyszły rok ma przynieść globalne ożywienie gospodarcze. Prognozy mówią, że uda się nam wreszcie pokonać epidemię, a to sprawi, że gospodarka światowa mocno się rozpędzi. A im szybszy wzrost gospodarczy, tym większy popyt na paliwa, co oznacza często wzrost cen. Już obecnie paliwa są droższe niż kilka miesięcy temu, a jeśli prognozy na temat szybkiego ożywienia się potwierdzą, te ceny będą rosnąć.

O ile? To trudno powiedzieć, ale zapewne za litr benzyny i oleju napędowego trzeba będzie płacić kwoty znacznie bliższe poziomu 5 zł niż obecnie.

4. Podatek od nieruchomości rośnie

W przyszłym roku zapłacimy większy podatek od nieruchomości. O jego wysokości decydują samorządy, które jednak nie mogą wyznaczyć wyższych stawek od maksymalnych, a te ustala Ministerstwo Finansów. Zazwyczaj samorządowy jednak biorą tyle, ile tylko można wziąć, a więc większość z nas zapłaci podatek według stawek maksymalnych.

W roku 2021 więc musimy liczyć się, że od metra powierzchni domu zapłacimy 85 gr. W tym roku było to 81 gr, więc np. od 120-metrowego domu zapłacimy ok. 102 zł, o niespełna 5 zł więcej niż rok wcześniej.

Stawka podatku od gruntów innych niż przeznaczonych na działalność gospodarczą wyniesie 52 gr z metra kwadratowego. Jeśli więc nasz 120-metrowy dom stoi na działce o powierzchni 800 m kw., wówczas poza podatkiem od samego budynku (102 zł) zapłacimy jeszcze 416 zł podatku od gruntu.

5. Podatek za psy zostanie podniesiony

Więcej będą musieli zapłacić także miłośnicy psów. Podatek od jednego czworonoga wynosić będzie w 2021 roku 130,3 zł, czyli o prawie 5 zł więcej niż rok wcześniej. Jeśli ktoś ma dwa psy, będzie musiał wydać na nie ponad ćwierć tysiąca złotych (260,6 zł).

6. Podatek od odbiorników radiowych i telewizorów znowu podskoczył

Wprawdzie oficjalnie tę opłatę nazywa się abonamentem radiowo-telewizyjnym, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że chodzi o podatek od odbiorników radiowych i telewizorów. Jego wysokość ustala Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, która nie bacząc na problemy finansowe wielu osób zdecydowała się podnieść stawki.

I tak za odbiornik radiowy trzeba będzie zapłacić 7,5 zł miesięcznie w przyszłym roku, a więc o 50 groszy więcej niż w roku 2020. Czyli za luksus posiadania radia rocznie trzeba będzie zapłacić 90 zł.

Jeszcze większe obciążenie będzie się wiązać z telewizorem. Miesięczny koszt posiadania odbiornika to 24,5 zł, czyli o 1,8 zł więcej niż obecnie. Łącznie za cały rok ma to kosztować prawie 300 zł.

7. Cukier już nie krzepi, ale kosztuje

Całkowitą nowością w przyszłym roku będzie podatek od cukru. Ta opłata ma chronić Polaków przed otyłością oraz przez producentami napojów, którzy wykorzystują nasze upodobanie do słodkich rzeczy i słodzą swoje produkty na potęgę.

Podatek ma wynosić 50 gr od każdego litra napoju, który jest słodzony cukrem lub inną substancją słodzącą. Do tego dochodzi jeszcze dodatkowe obciążenie, wynoszące 5 groszy za każdy gram cukru w napoju, jeśli tylko w napoju jest więcej niż 50 gramów cukru na litr.

Do tego jeszcze dochodzi dodatkowa opłata, narzucana na tzw. napoje energetyczne, a więc zawierające kofeinę czy taurynę, wynosząca 10 gr za każdy litr.

Jak to się przełoży na ceny napojów, tego jeszcze do końca nie wiadomo. Część wzrostu kosztów mogą wziąć na siebie producenci. Generalnie jednak będzie wyraźnie drożej, nawet o kilkadziesiąt procent.

8. Alkohol będzie droższy w mniejszym opakowaniu

Ustawa wprowadzająca podatek do cukru dodała jeszcze jedno obciążenie finansowe, wycelowane w zwolenników kupowania alkoholu w małych opakowaniach. Nowe przepisy, które wchodzą w życie w przyszłym roku, nakładają dodatkowy podatek na napoje alkoholowe, jeśli są sprzedawane one w naczyniach o pojemności równej lub mniejszej niż 300 ml.

A więc alkohol w popularnych małpkach stanie się droższy. O ile? Stawka wynosi 25 zł od litra stuprocentowego alkoholu, zawartego w takich naczyniach. A więc za 200 ml wódki 40-proc. opłata wyniesie 2 zł, a za 100 ml takiego alkoholu – 1 zł.

Tym samym więc pojawiła się silna zachęta ekonomiczna, aby kupować większe ilości alkoholu, co zapewne nie przełoży się na spadek jego spożycia. A właśnie o spadek spożycia alkoholu w kraju chodziło twórcom nowych przepisów.

9. Turystyka także będzie kosztować więcej

Z większymi wydatkami będą musieli się liczyć także ci, którzy planują (jeśli w obecnej sytuacji można cokolwiek planować) wyjazd do miejscowości atrakcyjnych turystycznie lub do uzdrowisk. Od przyszłego roku w górę pójdą opłaty w takich miejscach.

Są dwa rodzaje takich opłat. Jedna to opłata miejscowa, pobierana przez miejscowości, które posiadają „korzystne właściwości klimatyczne, walory krajobrazowe oraz warunki umożliwiające pobyt osób w tych celach”. W mijającym roku ta opłata wynosiła 2,31 zł za każdy dzień pobytu, teraz będzie to już 2,41 zł.

Drugim rodzajem daniny jest opłata uzdrowiskowa (z punktu widzenia prawa jest to także opłata miejscowa). Mogą pobierać ją wyłącznie miejscowości, mające status uzdrowiska. Jej wysokość to obecnie 3,26 zł dziennie, a w przyszłym roku będzie to 3,39 zł za każdy dzień pobytu.

10. Opłaty w bankach będą rosnąć

Nie ma wątpliwości, że w przyszłym roku czekają nas podwyżki cen w bankach. Już obecnie mamy do czynienia z falą podwyżek prowizji i opłat w tych instytucjach, ale jest mało prawdopodobne, aby to zjawisko skończyło się wraz z rokiem 2020.

Banki notują obecnie wyraźnie niższe zyski, więc będą starały się podnieść każdą opłatę, którą da się wywindować bez utraty klientów. Dużo zwłaszcza zależy do postawy największych instytucji, które wyznaczają kierunek rynku. Całkiem możliwe, że w przyszłym roku pożegnamy się z „kontami za zero złotych” i że zwolnienie z opłat za kartę zostanie bardziej wyśrubowane niż jest to obecnie.

O tym, o ile zdrożeją usługi banków, trudno mówić, jednak trzeba pamiętać, że w tym roku tempo wzrostu cen w tych instytucjach było tylko nieco niższe niż tempo wzrostu cen wywozu śmieci. W roku 2021 sytuacja pod względem cen może być bardzo podobna.

Artykuły, które mogą Cię zainteresować

500 sekund o rynku nieruchomości #3 – luty 2021

O kredytach hipotecznych, większej dostępności finansowania zakupu mieszkań! O wyprowadzce poza miasto i o ekologii na mieszkanie.pl Świat nieruchomości w podsumowaniu miesięcznym, wspólnie z Fiat