Frankowicze kontra banki. Podsumowanie roku i prognoza na 2022 r. Ekspert wyjaśnia.

Rok 2021 r. należał niewątpliwie do frankowiczów. Dziesiątki tysięcy spraw w sądach, a znakomita część z tych zakończonych to dla nich wyroki korzystne. Co działo się w ostatnim roku? Jak może wyglądać sytuacja frankowiczów w 2022 r.?


O czym przeczytasz?

Rok 2021 r. należał do frankowiczów - statystyki

Rok 2021 r. był rekordowym i kolejnym z rzędu przełomowym rokiem dla frankowiczów. W sądzie Okręgowym w Warszawie powstał tzw. wydział frankowy (XXVIII Wydział Cywilny), Sąd Najwyższy zgrabnie uchylił się od wydania uchwały oczekiwanej przez rzeszę kredytobiorców, a frankowicze z sukcesami poszli po swoje do sądów.

Według danych publikowanych w mediach oraz wg danych zebranych i publikowanych przez stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu w IV kwartale 2021 w I instancji frankowicze wygrali w 1128 w sprawach, a przegrali jedynie w 14 sprawach. Natomiast w całym 2021 kredytobiorcy w I instancji wygrali 3500 spraw oraz 500 spraw w drugiej instancji, zaś  przegrali jedynie, odpowiednio, w 87 i 16 sprawach.

Spory sądowe w 2021 r. okiem eksperta

Rok 2021 r. był dla frankowiczów niezwykle korzystny. Kredytobiorcy dominują w sądach, a fala pozwów przeciwko bankom stale wzrasta. W samym Sądzie Okręgowym w Warszawie toczy się obecnie ok. 30000 spraw frankowych. Ta liczba mówi wszystko. Co ważne, aktualnie w orzecznictwie zdecydowanie dominuje unieważnianie kredytów frankowych i wydaje się, że jest to słuszny kierunek.

Stwierdzanie nieważności umów kredytów denominowanych lub indeksowanych do waluty CHF jest w świetle ugruntowanego orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE i sądów polskich, właściwym rozwiązaniem – mówi radca prawny Oskar Lipiński z Kancelarii Lipiński, ekspert prawa bankowego i finansowego, mający wieloletnie doświadczenie w tego typu sprawach.

Uchwała Sądu Najwyższego, której nie było

Rok 2021 r. to również „telenowela” związana z pytaniami Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego ws. kredytów frankowych. Dla przypomnienia - w styczniu 2021 r. Pierwsza Prezes SN Małgorzata Manowska skierowała do pełnego składu Izby Cywilnej SN pytania w przedmiocie kredytów frankowych.

Pytania te dotyczyły m.in. tego co sądy mają robić z wadliwymi umowami frankowymi – czy stwierdzać ich nieważność czy dokonywać tzw. „odfrankowienia” (tj. pozostawić w obrocie, ale bez abuzywnych klauzul walutowych), w jaki sposób rozliczać nieważną umowę kredytu. Padły też pytania o przedawnienie i tzw. wynagrodzenia na korzystanie z kapitału.

W tym miejscu pisaliśmy o tym, jak Sąd Najwyższy nie zajął stanowiska na pytania dotyczące sporów o kredyty frankowe.

Sąd Najwyższy po kilku nieudanych próbach w końcu w maju zebrał się i postanowił zasięgnąć w tej sprawie opinii takich organów jak Rzecznik Praw Obywatelskich, Rzecznik Finansowy, Prezes NBP, Przewodniczący KNF czy Rzecznik Praw Dziecka. Opinie wpłynęły do Sądu Najwyższego, po czym we wrześniu, ku zaskoczeniu wielu, nastąpił niespodziewany zwrot akcji. Sąd Najwyższy postanowił mianowicie zawiesić postępowanie i zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z pytaniami w kwestii legalności obsadzenia składu Sądu Najwyższego.

Stan na dzisiaj jest zatem taki, że nie znamy ani odpowiedzi Izby Cywilnej na ww. pytania ani terminu ich uzyskania.

W której kwestii uchwała by się przydała?

W mojej ocenie postępowanie w przedmiocie ww. pytań jest obecnie bezprzedmiotowe, a sam wniosek Pierwszej Prezes SN powinien zostać wycofany. Należy pamiętać, że tego rodzaju pytania zadawane są w sytuacji, w której w orzecznictwie mamy do czynienia z istotnymi rozbieżnościami. Nie mogę zgodzić się z twierdzeniem, że obecnie w sprawach kredytów frankowych mamy do czynienia z rozbieżnościami w zakresie, o którym mowa w tych pytaniach.

Orzecznictwo jest ugruntowane zarówno jeśli chodzi o skutek wadliwości umów kredytów frankowych jak i sposób ich rozliczenia, a tego przede wszystkim dotyczą te pytania. Mianowicie sądy powszechne masowo stwierdzają nieważność wadliwych umów kredytów frankowych i rozliczają je według tzw. teorii dwóch kondykcji, za którą notabene dwukrotnie w tym roku opowiedział się już sam Sąd Najwyższy.

Jedyne do czego mógłby ewentualnie odnieść się Sąd Najwyższy to jest tzw. wynagrodzenie za korzystanie z kapitału, ale nie dlatego, że są jakieś wątpliwości w orzecznictwie w tym zakresie, ale po to aby przeciąć dyskusję na temat tego absurdalnego żądania ze strony banków i wysłać jasny sygnał, że tego rodzaju roszczenia pozbawione są jakichkolwiek podstaw prawnych – komentuje mec. Lipiński.

Co z proponowanymi ugodami?

W mijającym roku głośno było również o ugodach frankowych, w szczególności za sprawą programu ugód wdrożonego przez jeden z największych banków w Polsce. Dla przypomnienia ugody proponowane przez ww. bank miały być przygotowane według tzw. modelu KNF. 

Ugoda w takim kształcie ma polegać na rozliczeniu kredytu indeksowanego lub denominowanego do waluty obcej w taki sposób jak gdyby był on od początku kredytem czysto złotowym. Propozycja ta zakłada zmianę wskaźnika referencyjnego LIBOR właściwego dla danej waluty na WIBOR oraz ewentualną zmianę wysokości marży na tę właściwą historycznie dla kredytów złotowych.

W tym miejscu pisaliśmy o propozycjach ugodowych w sprawach kredytów CHF i ich potencjalnych konsekwencjach.

Aktualnie dostrzegam w rozmowach z moimi klientami, że zainteresowanie ugodami frankowymi maleje. Dzieje się tak głównie za sprawą niespełniania przez propopozycje banków oczekiwań klientów oraz – co oczywiste – rosnącym WIBOR-em. Klienci są raczej rozczarowani przedstawianymi propozycjami, co często studzi ich zapał do zawarcia ugody.

Mając na uwadze fakt, że 95-98% spraw w sądach wygrywają frankowicze to liczyli oni, że propozycje banków będą dla nich bardziej korzystne. Mam jednak wrażenie patrząc na przedstawiane propozycje, że banki nie dostrzegają lub nie chcą dostrzegać niekorzystnej dla nich sytuacji przed sądami – dodaje radca prawny Oskar Lipiński.

Z takimi ugodami wiąże się niezmiennie wiele ryzyk takich jako choćby zamiana ryzyka walutowego na ryzyko dynamicznego wzrostu oprocentowania w oparciu o WIBOR, ryzyko podatkowe związane z umorzeniem części zadłużenia wobec banku, a także niechęć banków do uznawania w tych ugodach wadliwości kredytów frankowych.

Banki straszą wynagrodzeniem za korzystanie z kapitału. Czy słusznie?

W obliczu dramatycznych statystyk banki – co zrozumiałe – bronią się jak mogą. Jednym ze sposobów mających zniechęcić kredytobiorców do dochodzenia swoich praw przed sądami jest tzw. wynagrodzenie za korzystanie z kapitału.

Banki, głównie w mediach, twierdzą, że skoro umowa kredytu ma zostać unieważniona po kilkunastu latach obowiązywania to kredytobiorca powinien zwrócić bankowi nie tylko otrzymany kapitał, ale również zapłacić bankowi wynagrodzenie za korzystanie z tego kapitału. Jedno z pytań zadanych przez Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego dotyczy właśnie tego zagadnienia.

W tym miejscu pisaliśmy o różnych strategiach walki banków na froncie procesów sądowych z frankowiczami.

Takie żądania ze strony banków są całkowicie pozbawione podstaw prawnych. Wysuwanie takich roszczeń jest niczym innym jak próbą zniechęcenia kredytobiorców do dochodzenia swoich praw. Przede wszystkim żądania te są sprzeczne z tzw. dyrektywą konsumencką i jednym z jej celów polegającym na zniechęcaniu przedsiębiorców do stosowania nieuczciwych postanowień umownych. Uznanie takich żądań byłoby katastrofalne dla całego porządku prawnego w układzie przedsiębiorca – konsument.

Dla przykładu – nikt przecież nie dopuszcza jako zasadnej sytuacji, w której oddając do sklepu wadliwy telewizor po dwóch miesiącach jego używania sprzedawca będzie od nas żądał wynagrodzenia za czas, w którym z niego korzystaliśmy. Banki jednak próbują taką konstrukcję zastosować – stwierdza mec. Lipiński.

Korzystanie z kapitału banku – orzecznictwo i stanowisko Rzecznika

Orzecznictwo nie jest w tej kwestii korzystne dla banków. Warto choćby przytoczyć fragment uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 31 sierpnia 2020 r. (I ACa 784/19), w którym sąd ten stwierdził, że: Nieważność umowy kredytu, jeżeli zostanie potwierdzona prawomocnym orzeczeniem sądowym, nie będzie rodzić po stronie pozwanych kredytobiorców obowiązku innych świadczeń, niż świadczenie o charakterze restytucyjnym, zmierzające do zwrotu świadczenia otrzymanego tytułem wypłaconej kwoty kredytu.

Z przepisów art. 410 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 405 k.c. wynika obowiązek zwrotu nienależnego świadczenia, zaś świadczeniem banku w niniejszym wypadku byłaby wyłącznie wypłata kapitału kredytu. Natomiast koszty ponoszone przez bank w związku z prowadzoną działalnością, w tym działalnością związaną z udzielaniem kredytów hipotecznych, nie są świadczeniem banku na rzecz kredytobiorcy, zatem bank nie może domagać się zwrotu takich kosztów w ramach reżimu odpowiedzialności z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia.”

Zasadność żądań banków o tzw. wynagrodzenie za korzystanie z kapitału neguje również Rzecznik Finansowy wskazując, że skutkiem nieważności umowy kredytu jest dla konsumenta jedynie konieczność zwrotu bankowi tego co od niego otrzymał i ani złotówki więcej. Rzecznik Finansowy również podkreśla sprzeczność takich żądań z dyrektywą 93/13.

Z doniesień medialnych wynika, że sprawą roszczeń banków o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału zainteresowała się również Prokuratura Krajowa. Na jej polecenie prokuratury regionalne mają przyłączać się po stronie kredytobiorców do postępowań sądowych w przedmiocie wynagrodzenia za korzystanie z kapitału.

Co czeka frankowiczów w 2022 r.?

Wszystko wskazuje na to, że po niezwykle udanym dla frankowiczów roku 2021 czeka ich jeszcze lepszy rok 2022.

Z moich obserwacji wynika, że kredytobiorcy mogą być pełni optymizmu jeśli chodzi o nadchodzący rok w kwestii tzw. spraw frankowych. Fala pozwów w sprawach frankowych stale wzrasta, a orzecznictwo umacnia się na korzyść kredytobiorców. Sądy, już bardzo doświadczone, coraz lepiej radzą sobie z tego rodzaju sprawami.

W nadchodzącym roku zarówno branża bankowa, jak i wymiar sprawiedliwości spodziewają się kilku rozstrzygnięć TSUE i być może odpowiedzi na pytania SN, które jeszcze bardziej umocnią i tak już bardzo silną pozycję kredytobiorców w sporach z bankami – prognozuje radca prawny Oskar Lipiński.

 

Mec. Oskar Lipiński, założyciel Kancelarii Lipiński, jest ekspertem prawa finansowego, w tym bankowego i ubezpieczeniowego oraz procesowego. Posiada wieloletnie doświadczenie w zakresie procesów sądowych, w tym takich o bardzo doniosłym społecznie przedmiocie. W tym miejscu można obserwować jego aktywność dotyczącą sytuacji frankowiczów.

____

Jeżeli masz pytanie związane z nieruchomościami napisz do nas na redakcja@mieszkanie.pl , a my postaramy się zgłębić temat i odpowiedzieć w formie artykułu.

Advertisement
Advertisement

Artykuły, które mogą Cię zainteresować

Pachnące pomarańcze z goździkami

Idealny dodatek do herbat, a podczas suszenia może być także naturalnym świątecznym zapachem, który nada naszym mieszkaniom wyjątkowego i magicznego klimatu.

Advertisement