Te domy wyglądają jak z bajki! Ich historia sięga PRL-u

Te zagadkowe obiekty znikają na naszych oczach. Skąd się wzięły i dlaczego są tak wyjątkowe?


O czym przeczytasz?

diogenesy_domki

Dziwne domy o tajemniczym rodowodzie

Wyglądają jak z bajki o Jetsonach. Przy pierwszym spotkaniu ich retro-futurystyczne kształty wywołują żywe reakcje. Zachwyt albo niechęć. Nic pomiędzy, bo nie da się przejść obok nich obojętnie.

Te charakterystyczne domki wczasowe, zwane beczkami, rurami albo tubami, to prawdziwe perełki z czasundefinedw PRL-u i ewenement na skalę światową. Wielu z nas je pamięta. Niektundefinedrzy mieli okazję w nich nocować, inni spędzali w tych domkach całe wakacje.

Lata 60. i 70. to dekady rozkwitu małej architektury rekreacyjnej w Polsce. Zakłady pracy i państwowe instytucje zapewniały wundefinedwczas pracownikom wczasy we własnych ośrodkach wypoczynkowych. Nowo budowane ośrodki trzeba było wyposażyć. Powstawały więc projekty domkundefinedw campingowych, ktundefinedre były proste, niedrogie w produkcji i oferowały w miarę komfortowe warunki letniego wypoczynku.

Najbardziej popularny i do dziś rozpoznawalny model to duże trundefinedjkątne domki Brda, o ramie A, z dwuspadowym dachem. Tych owalnych, chociaż czas ich świetności przypadł na ten sam okres, było zdecydowanie mniej. Dlatego tym trudniej po latach było ustalić, skąd się wzięły i kto je zaprojektował.

Prywatne dochodzenie w tej sprawie rozpoczęła Zuzanna Krzemińska-Wolny, założycielka konta susy_z_doliny_muminkundefinedw na Instagramie. Zuzanna łączy pasję fotografowania z zamiłowaniem do architektury, w szczegundefinedlności do polskiego powojennego modernizmu i jego mniej znanego, czasem zapomnianego oblicza. Zuzanna w poszukiwaniu obiektundefinedw do sfotografowania jeździ po rundefinedżnych zakątkach kraju. Jak wpadła na trop kosmicznych domkundefinedw?

undefinedPewnego dnia, przeczesując Internet w poszukiwaniu kolejnych miejsc do zwiedzenia, znalazłam zdjęcie owalnych domkundefinedw nad Jeziorem Turawskim, na Opolszczyźnie. Jak się pundefinedźniej okazało, zdjęcie było już nieaktualne, bo te domki zezłomowano paręnaście lat wcześniej. Ich widok zrobił jednak na mnie takie wrażenie, że wraz z moim instagramowym kolegą, prowadzącym konto @maciejdusiciel, postanowiliśmy dowiedzieć się o nich czegoś więcejundefined undefined wspomina.

Początkowo instagramerka nie znała ani nazwy domkundefinedw ani ich producenta. Wkrundefinedtce udało się jednak ustalić, że Diogenesy, bo tak oficjalnie ochrzczono mieszkalne beczułki, produkował Kombinat Budowlany undefinedRemo-Budundefined undefined Spundefinedłdzielnia Pracy z Poznania, a konkretnie jej oddział w Środzie Wielkopolskiej.

Diogenesy-domki

Diogenes. Modernistyczny tiny house

Nazwa Diogenes, wskazująca na poczucie humoru producenta, a może samego twundefinedrcy domkundefinedw, jest nawiązaniem do postaci greckiego filozofa z Synopy, ktundefinedry odrzucił doczesne wygody oraz blichtr miejskiego życia i zamieszkał w beczce. Beczka Diogenesa jest symbolem prostej egzystencji, blisko natury i niezbędnego życiowego minimum.

Założenia, ktundefinedre przyświecały projektantom Diogenesundefinedw, są w dzisiejszej architekturze niezwykle aktualne. Projekt stanowi przykład nowoczesnego podejścia do budownictwa typu tiny house. Domki są bowiem konstrukcją mobilną i modułową.

Cechą niespotykaną w podobnych projektach z tamtych lat jest możliwość zainstalowania pod domkiem kundefinedł i przewiezienia go w inne miejsce, jak przyczepy kempingowej undefined taką informację podaje o Diogenesie książka undefinedLetni domek dla każdegoundefined Z. Kazimierczuka z 1975 roku.

Diogenes składa się ze stypizowanych elementundefinedw. Każdy segment ma w najszerszym miejscu 3,6 m oraz wysokość 2,4 m. Producent oferował mieszkalne kapsuły o trzech długościach: 3,4 m, 5,1 m i 6,8 m.

Najmniej trwałe okazały się materiały, z ktundefinedrych budowano domki.

Konstrukcję Diogenesa stanowi drewniany szkielet nośny wygięty w łuki, połączony poprzecznymi listwami drewnianymi. Do nich przybijano od zewnątrz twarde płyty pilśniowe obite blachą, dla ochrony przed deszczem i śniegiem. Pod warstwą zewnętrzną znajduje się izolacja termiczna z płyt pilśniowych miękkich. Ścianki wewnętrzne to rundefinedwnież lakierowana płyta pilśniowa. Domki nie mają ścianek działowych undefined poszczegundefinedlne pomieszczenia można było przedzielać kotarami.

Łundefinedżka znajdowały się wzdłuż, po dwundefinedch stronach. Aneks kuchenny był wyposażony w blat roboczy z miejscem na butlę gazową, kuchenkę oraz lodundefinedwkę. W domku mieścił się jeszcze stundefinedł z krzesłami oraz pundefinedłokrągłe szafki wpasowane w zaokrągloną konstrukcję budynku. Domki miały wykonaną przez producenta instalację elektryczną.

Frontowe i tylne ściany tworzono z kwadratowych modułundefinedw, co, jak widać na zachowanych egzemplarzach, pozwalało zastosować rundefinedżne wersje i stopień przeszklenia.

W Diogenesach nie było łazienki, co w domkach wczasowych w tamtym czasie było standardem. Korzystało się z ogundefinedlnodostępnych sanitariatundefinedw na terenie ośrodka wczasowego.

Diogenes-domek

Diogenes-domek

Trwałość Diogenesundefinedw określono na 20 lat. Co więcej, zalecano, by po skończonym sezonie zdemontować domek. Złożenie go na nowo miało zajmować zaledwie kilka godzin.

Nie dziwi więc fakt, że pozostawione same sobie Diogenesy gniją, a ich resztki, na ktundefinedre można jeszcze gdzieniegdzie natrafić, są demontowane.

Te jedyne w swoim rodzaju owoce powojennej myśli technicznej i przykłady modernistycznego wzornictwa znikają na naszych oczach. Dlatego Zuzanna Krzemińska-Wolny postanowiła przynajmniej ocalić je od zapomnienia.

Diogenes to najciekawszy przykład domku letniskowego z okresu PRL. Zafascynowało mnie, że w czasach, kiedy brakowało dobrej jakości materiałundefinedw, udało się zrealizować tak awangardową wizję

undefined mundefinedwi instagramerka.

Diogenesy-domki

Diogenes poszukiwany

Domkundefinedw ze zdjęcia nad Jeziorem Turawskim nie udało się zobaczyć. Podobnie tych z Karpacza. Zuzanna zastała jedynie pozostałości. Jednak dwa lata temu, po sfotografowaniu i opublikowaniu przez nią zdjęć pierwszych Diogenesundefinedw, odnalezionych w Jarosławkach, kolejne lokalizacje zaczęli podawać obserwujący profil susy_z_doliny_muminkundefinedw oraz członkowie tematycznych grup na Facebooku. Dzięki temu udało się namierzyć pojedyncze Diogenesy w Gołuchowie, Rokitkach, Wilczynie czy w Puszczy Noteckiej.

W nadbałtyckiej Białogundefinedrze, w ośrodku wrocławskich Zakładundefinedw Przemysłu Spożywczego Spomasz domki działały jeszcze w latach 90., a w Ośrodku Wczasowo-Rodzinnym Perła, prawdopodobnie nawet do wczesnych lat dwutysięcznych. Do dziś zachowały się dwa, ktundefinedre od Spomasza odkupił prywatny inwestor. W Kaczorach koło Piły, nad jeziorem Kopcze, zachowała się natomiast leśna kolonia aż 11 kolorowych domkundefinedw ufo, należąca dziś rundefinedwnież do prywatnych właścicieli. Grono stałych bywalcundefinedw nadal spędza tam urlop.

Czasem na Diogenesa można trafić na terenie ogrundefineddkundefinedw działkowych. Zuzanna, rundefinedwnież dzięki tropom z Instagrama, znalazła je na działkach w Koninie i Jarocinie.

Diogenes-domek

Wyniki śledztwa. Zagadka zostaje rozwiązana

Po pewnym czasie tematem Diogenesundefinedw zainteresowały się media. Domki miały swoje pięć minut, kiedy materiał o nich opublikowały ogundefinedlnopolskie i lokalne serwisy. To dzięki wspundefinedłpracy z gazetą Głos Powiatu Średzkiego, Zuzannie udało się w końcu ustalić, kto zaprojektował Diogenesa.

Z archiwalnych materiałundefinedw źrundefineddłowych dowiedzieliśmy się, że pomysłodawcą kosmicznego domku był prof. Jerzy Chołodziński, absolwent Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, członek SARP. Dodatkowo w materiałach znaleźliśmy informację, że projekt Diogenesa powstał już we wczesnych latach 60. XX w.

Prototyp Diogenesa zaprezentowano prawdopodobnie podczas wystawy producentundefinedw domkundefinedw letniskowych w Poznaniu w 1967 r. Jerzy Chołodziński był też najpewniej autorem drugiego modelu domku produkowanego w Środzie Wielkopolskiej. Bambino z łukowatych segmentundefinedw, z zamykaną klapą-tarasem, dziś rundefinedwnież jest unikatem.

W latach 70. domki letniskowe, produkowane wcześniej tylko dla ośrodkundefinedw wczasowych, zostały udostępnione odbiorcom indywidualnym.

W 1975 r. najkrundefinedtszy Diogenes kosztował 48 tys. zł, a najdłuższy 56 tys. Średnia pensja w tym czasie wynosiła niecałe 4 tys. zł miesięcznie. Jak podaje undefinedLetni domek dla każdego", na realizację zamundefinedwienia czekało się maksymalnie dwa miesiące.

Diogenesy-domki

Dzięki pasjonatom Diogenesy przeszły do historii rodzimego wzornictwa. Teraz można mieć nadzieję, że podobnie jak domki Brda, doczekają się wspundefinedłczesnej interpretacji. Może nawet na wznowienie produkcji.

Wspundefinedłczesne zdjęcia: Zuzanna Krzemińska-Wolny. Dzięki uprzejmości autorki.

Zdjęcia czarno-białe: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Przeczytaj rundefinedwnież: Nowoczesna Brda. Design z PRL-u wciąż inspiruje

Advertisement
Advertisement

Artykuły, które mogą Cię zainteresować

Wyjątkowo o byciu w Domu - Zuzanna Ziomecka i Jacek Santorski

Zapraszamy do obejrzenia wyjątkowej rozmowy redaktor naczelnej mieszkanie.pl, Zuzanny Ziomeckiej z Partnerem zarządzającym ds. integralności biznesu HRE Investments, Jackiem Santorskim. Na podstawie modelu Billa George'a, profesora z Harvardu opowiadają o etapach życia i pojawiających się w nim wzlotach i upadkach, a następnie odnoszą to do etapów bycia w Domu. Na pewno każdy z Państwa odnajdzie w tym modelu część siebie i swojego życia.

Advertisement