Niech twój dom postawią specjaliści

Planując budowę, działamy zbyt szybko, zajmujemy się sprawami, za które w ogóle nie powinniśmy się zabierać. A potem musimy gasić pożary – twierdzi Sławomir Zając, doradca budowlany, założyciel blog.poradnik-budowlany.com.

Sławomir Zając

Fot. archiwum prywatne Sławomira Zająca

Karolina Polacka: Boom na domy trwa w najlepsze. Zainteresowanie jest tak duże, że w niektundefinedrych lokalizacjach zaczęło brakować gruntundefinedw na sprzedaż. Na co uważać, kupując to, co ostało się na rynku?

Sławomir Zając: To, że czegoś jest mało, nie znaczy, że trzeba to kupować. Rzeczywiście, deficyt gruntundefinedw w wybranych lokalizacjach skłania ludzi do inwestowania w ciemno. To olbrzymi błąd.

Jest wiele rzeczy, ktundefinedre najpierw trzeba dokładnie sprawdzić. W pierwszej kolejności, upewnijmy się, czy postawienie domu naszych marzeń będzie na danym gruncie możliwe. Sprawdźmy Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego lub decyzję o Warunkach Zabudowy. Prześwietlmy księgę wieczystą. Sprawdźmy szerokość drogi dojazdowej.

To bardzo ważne - działka może mieć wydaną decyzję o Warunkach Zabudowy, ale jeżeli droga dojazdowa jest za wąska, to nie otrzymamy pozwolenia na budowę.

W zależności od gminy, minimalna szerokość może wynosić na przykład pięć lub osiem metrundefinedw.

Przyjrzyjmy się też gruntom, wykonajmy badania geotechniczne.

Często spotykam się z opinią, że przygotowanie do zakupu działki pochłania zbyt dużo czasu. Ktoś inny może go wykorzystać do sprzątnięcia nam działki sprzed nosa. Jeśli się tak stanie, to trudno. Temu komuś może się udać i zrealizuje swoje plany budowlane, ale może też mieć spore problemy, włącznie z brakiem możliwości budowy na kupionej działce.

Solidne przygotowanie musi potrwać.

Jak długo?

niech twundefinedj dom postawią specjaliści

Najlepiej kilkanaście miesięcy. Zanim zaczniemy szukać działki, powinniśmy najpierw przez kilka miesięcy określić i doprecyzować nasze oczekiwania. Czytajmy, oglądajmy i dużo rozmawiajmy, także we własnym gronie. Mam wśrundefinedd kursantundefinedw małżeństwa i narzeczeństwa, ktundefinedre chcą się budować i podkreślają, że to wspundefinedlna decyzja, a często nie została nawet omundefinedwiona. Partnerzy nie mają pojęcia o swoich upodobaniach. Okazuje się, że jedno chciało budować dom pod lasem, a drugie zgodziło się tylko dla świętego spokoju.

Określenie oczekiwań to jeden z etapundefinedw przygotowania. Musimy też zdecydować o technologii budowy, sposobie ogrzewania i wyborze wykonawcundefinedw.

Wspomniałeś o badaniach geotechnicznych. Są już standardem czy to wciąż nowinka, z ktundefinedrej korzystają tylko nieliczni?

Jeszcze pięć lat temu, niewiele osundefinedb zdawało sobie sprawę, jak ważne są takie badania. Często słyszałem: undefinedSąsiedzi się pobudowali, to i ja się pobudujęundefined. A przecież grunty położone w odległości zaledwie 30 metrundefinedw od siebie mogą być kompletnie rundefinedżne.

Na szczęście, takie badania wykonuje się coraz częściej. Zamawiają je głundefinedwnie kupujący. Sprzedający mają działki od kilkunastu lat, dotychczas nie interesowali się badaniami, bo nie mieli takiej potrzeby. Mogą się zdziwić, gdy o nie zapytamy. Trzeba im wytłumaczyć, dlaczego badania geotechniczne są ważne i że należy je wykonać.

Kto za to płaci? Jest jakaś pisana albo niepisana zasada?

Bywa rundefinedżnie, jednak najlepsze i najbezpieczniejsze rozwiązanie jest jedno. Jeśli mamy wybraną działkę i wynegocjowaną cenę, warto podpisać ze sprzedającym umowę warunkową.

Zbywca zobowiąże się w niej do tego, że wykona na swundefinedj koszt badanie geotechniczne, a kupujący, że kupi grunt, jeśli badanie wykaże, że jest on nośny i możliwe jest posadowienie na nim budynku mieszkalnego.

Gdy chcemy kupić samochundefinedd, na oględziny zabieramy mechanika. Przy wyborze działki też jest potrzebny specjalista, czyli geotechnik.

Napisałeś książkę undefinedJak się wybudować i nie zwariowaćundefined. A gdybyśmy poszli o krok dalej i zapytali, czy da się postawić dom zupełnie bezstresowo?

Nawet jeśli nie unikniemy stresu, dzięki odpowiedniemu przygotowaniu możemy go zminimalizować. Niestety, wielu z nas się to nie udaje. Po pierwsze, często działamy za szybko, po drugie, zajmujemy się sprawami, za ktundefinedre w ogundefinedle nie powinniśmy się zabierać.

Choć nie jesteśmy inżynierami, nie skończyliśmy architektury ani budownictwa, trudno nam zaufać specjalistom. Najlepiej widać to na przykładzie prawnikundefinedw. Szkoda nam czasem wydać 400 zł na poradę, nawet jeśli inwestycja jest warta kilkaset tysięcy złotych.

Wolimy spędzić całe dnie na szukaniu w sieci bezpłatnych porad niż zaufać specjaliście. Podobnie jest z projektantami czy kierownikami budowy. Nie ufamy na tyle, by im godziwie zapłacić. Wolimy to zrobić sami albo wziąć najtańszych undefinedfachowcundefinedwundefined. A potem gasimy pożary.

W Polsce działa kilkaset tysięcy firm budowlanych i remontowych. Jak wybrać spośrundefinedd nich te, ktundefinedre nie zawiodą?

Polecam być nieufnym, zwłaszcza gdy wspundefinedłpracujemy z kimś po raz pierwszy. I nie dotyczy to tylko budowy domu, ale też jego urządzania. Pamiętajmy, że nieufnością nikogo nie urazimy.

Gdybym miał uszeregować oszustundefinedw z branży wykończeniowej, zaczynając od największych, pierwsi byliby stolarze. Wielu z nich bierze dużą zaliczkę, uzasadniając to potrzebą zakupu materiałundefinedw. Niektundefinedrzy potem się rozpływają w powietrzu.

Utrata kilku tysięcy złotych nie boli tak bardzo, jak strata kilkudziesięciu tysięcy undefined a nierzadko firmy budowlane biorą olbrzymie i nieuzasadnione zaliczki przed rozpoczęciem prac.

Dlatego starannie sprawdzajmy wykonawcę i nie bundefinedjmy się prosić o referencje.

Wykonawca, ktundefinedry nie ma nic do ukrycia, a dotychczasowe kontrakty realizował bez zarzutundefinedw, z pewnością podzieli się z nami numerem telefonu do ktundefinedregoś z zadowolonych klientundefinedw. Z kolei budowlaniec, ktundefinedrego praca bywała oceniana negatywnie, na prośbę o referencje zareaguje nerwowo. Może się nawet obrazić. Będzie to dla nas sygnał, że coś jest nie tak.

W jednym z podcastundefinedw mundefinedwisz, że wykonawcy traktują klientundefinedw jak dojne krowy. Kluczą i prundefinedbują wycisnąć z nich jak najwięcej pieniędzy. Dlaczego tak się dzieje? Poczuli się pewniej, bo zapotrzebowanie na ich usługi jest ogromne i nawet jeśli klient zrezygnuje, to szybko znajdzie się kolejny?

niech twundefinedj dom postawią specjaliści

Większość inwestorundefinedw nie jest wystarczająco wymagająca i świadoma. I dlatego wykonawcy ich wykorzystują. Pokażą niekorzystny wzundefinedr umowy, a jak klient będzie miał pytania, to usłyszy: undefinedTak zawsze robimy i nikt dotychczas nie miał obiekcjiundefined.

Świadomy, dobrze przygotowany inwestor, spędzi dzień, dwa, a może więcej nad samą umową. Niewykluczone, że skorzysta z usługi prawnika. Zatrudni też profesjonalnego kierownika budowy. Nie takiego za 1,5 tys. zł, ktundefinedry będzie potrzebny tylko po to, by złożyć podpis.

W ogundefinedle, problemem jest to, że większość inwestorundefinedw uważa kierownikundefinedw budowy za zło konieczne. Widać to przy okazji pomysłu budowy domundefinedw do 70 mkw. na zgłoszenie. Wiele osundefinedb ucieszyła informacja, że kierownik nie będzie konieczny, co - moim zdaniem - jest olbrzymim skandalem. Jeśli pozwolimy inwestorom stawiać domy bez żadnej kontroli, może się to źle skończyć.

Wspomniałeś, że nieprofesjonalny kierownik weźmie 1,5 tys. zł, a ten godny zaufania?

Około pięć, sześć tysięcy. Kierownik budowy jest najważniejszy na pierwszych etapach inwestycji, a więc przy budowie fundamentundefinedw, stawianiu ścian. Tam, gdzie jeden błąd może zaważyć o tym, czy nasz dom będzie bezpieczny i przetrwa lata. W tym czasie kierownik powinien być na budowie co drugi dzień, pundefinedźniej raz na tydzień.

undefinedFachowiecundefined za 1,5 tys. zł odwiedzi budowę trzy, cztery razy. To nie sojusznik, a osoba, ktundefinedra podpisze się w dzienniku budowy i to wszystko.

Jeśli już o podpisach mowa, w podcastach poruszasz temat umundefinedw z wykonawcami. Dlaczego wciąż zdarza nam się ich nie podpisywać ?

niech twundefinedj dom zbudują specjaliści

Umowy nie dadzą nam stuprocentowej pewności, ale są kluczowe, ponieważ precyzują ustalenia z wykonawcą i określają kary umowne. Podejrzewam, że większość osundefinedb ich nie podpisuje, bo wydają im się za trudne. Jeśli nie wiemy od czego zacząć, skorzystajmy z usług prawnika. Zapłaćmy mu 200 zł. W porundefinedwnaniu do inwestycji za 100 tys., jest to nic. Niekiedy więcej wydamy na klamki do drzwi wejściowych.

Tego, jak nie dać się oszukać, uczysz na kursach. Kto może wziąć w nich udział i czego jeszcze się z nich dowie?

Pierwszy kurs kieruję do osundefinedb, ktundefinedre myślą o zakupie działki i budowie domu. Szczegundefinedłowo opowiadam, na co uważać przy takiej inwestycji i jak sprecyzować oczekiwania. Proszę kursantundefinedw, by narysowali na kartce dom, garaż, taras, trampolinę, miejsce na grilla. Dopiero wtedy przystępujemy do szukania działki.

Drugi kurs opowiada na tysiące pytań dotyczących technologii, sposobu budowy. Tłumaczę, jak ogrzewać dom, jak go wentylować, jak wybrać projektanta i kierownika budowy. Pokazuję, czym się rundefinedżni projekt za sześć tysięcy od tego za 35 tys. zł. Chcę uświadomić kursantundefinedw, co dostają za konkretną usługę.

Po zakończeniu kursundefinedw, uczestnicy wiedzą czego chcą i na co muszą uważać. Dzięki temu podczas budowy nie zwariują.

Advertisement
Advertisement

Artykuły, które mogą Cię zainteresować

Wyjątkowo o byciu w Domu - Zuzanna Ziomecka i Jacek Santorski

Zapraszamy do obejrzenia wyjątkowej rozmowy redaktor naczelnej mieszkanie.pl, Zuzanny Ziomeckiej z Partnerem zarządzającym ds. integralności biznesu HRE Investments, Jackiem Santorskim. Na podstawie modelu Billa George'a, profesora z Harvardu opowiadają o etapach życia i pojawiających się w nim wzlotach i upadkach, a następnie odnoszą to do etapów bycia w Domu. Na pewno każdy z Państwa odnajdzie w tym modelu część siebie i swojego życia.

Advertisement