PARTNEREM ARTYKUŁU JEST
esoleo

"Węgiel to stabilne źródło energii, ale niestabilne cenowo i podażowo". Za OZE przemawia nie tylko ekologia, ale także ekonomia

Jak podwyżki cen energii przełożą się na opłacalność przydomowych elektrowni, czy warto inwestować w magazyny energii oraz czy instalować fotowoltaikę w 2022? Rozmowa z Krzysztofem Dziaduszyńskim, Członkiem Zarządu ESOLEO.

Katarzyna Olechniewicz: W 2021 Polska pobiła rekord mocy przyłączonych do sieci instalacji fotowoltaicznych i wzrostu liczby prosumentów. Czy rok 2022 będzie również przełomowy dla fotowoltaiki? 

Krzysztof Dziaduszyński, Członek Zarządu ESOLEO: Nadchodzący rok na pewno będzie przełomowy dla branży fotowoltaicznej. Po pierwsze w 2022 roku każdy z nas odczuje podwyżki energii. Te aktualnie obserwowane na giełdzie dotyczą głównie klienta biznesowego, który zmuszony będzie zapłacić nawet 100 procent więcej niż dotychczas. Klienci indywidualni mogą spodziewać się mniejszych podwyżek, ale bez wątpienia one nastąpią. Podwyżki cen prądu zostaną potwierdzone przez Urząd Regulacji Energetyki i to mocno uderzy w nasze portfele w 2022 r.

Dlaczego te podwyżki mają wpływ na fotowoltaikę?

Im wyższa cena energii tym korzyści płynące z fotowoltaiki będą większe - a to dobra informacja dla branży fotowoltaicznej. Kolejna kwestia to zmiana zapisów ustawy o Odnawialnych źródłach energii dotyczących szczególnie prosumentów. Ustawa została przegłosowana przez Sejm 2 grudnia 2021 r., a podpisana przez Prezydenta 15 grudnia, teraz czeka na publikację w Dzienniku Ustaw. Od 1 kwietnia 2022 r. zmienią się zasady prosumenckie – odejdziemy od net meteringu na rzecz net bilingu. 

Co to oznacza w przystępnych słowach?

Dzisiaj rozliczamy się w opustach ilościowo, czyli oddany do sieci 1 kWh możemy odebrać w postaci 0,8 kWh energii. W ustawie po nowelizacji rozliczenie będzie kosztowe, czyli sprzedamy 1 kWh za wartość w złotówkach, a następnie będziemy musieli odkupić tę energię w taryfie, która nas obowiązuje. 

Z tego powodu wiele osób obawia się, że będziemy sprzedawać taniej, a kupować drożej, tracąc na takiej transakcji. 

Jest to faktycznie największe zagrożenie podkreślane przez branżę fotowoltaiczną, aczkolwiek nie do końca prawdziwe. Wszystko zależy od agregatorów, czyli niezależnych spółek obrotu. Jeśli będą chciały bardziej podzielić się zyskiem z prosumentem, to może się okazać, że będzie on zarabiać na tyle dużo, żeby pokryć koszty zakupu tej energii elektrycznej. Innymi słowy, nie będzie ponosić strat. 

Co jeszcze czeka nas w 2022 roku pod względem energetyki?

Kolejna rzecz to problemy, które dotyczą nie tylko Polski, ale też całego świata. Chodzi o wzrastające ceny paliw do wytwarzania energii, co skutkuje zaburzonymi łańcuchami dostaw. Z tego powodu rozwój, który widzieliśmy w 2020 i 2021 r., może być zaburzony w 2022 r. 

Bez wątpienia wzrost cen energii, spodziewana nowelizacja ustawy o OZE i przerwy w łańcuchach dostaw to trzy elementy, które wpłyną na branżę fotowoltaiczną, na prosumentów oraz na osoby które chciałyby stać się prosumentami i uczestniczyć w zielonej transformacji.

W Polsce jest już aktualnie ponad 800 tysięcy prosumentów. Jako osoba należąca do tego grona czego mogę spodziewać się w 2022?

Przede wszystkim dla osób, które są już posiadaczami elektrowni fotowoltaicznej zarówno mniejszej na domu, tej większej na firmie czy farmy fotowoltaicznej rok 2022 będzie wiązał się z korzyściami ekonomicznymi. Oczywiście będą to korzyści wirtualne, ponieważ prosument nie zarabia dzisiaj na fotowoltaice, bo nie może sprzedawać energii do sieci. Natomiast wzrost ceny energii i wzrost taryfy, z której czerpiemy energię w domu, będzie powodował, że czas zwrotu z inwestycji w naszą fotowoltaikę się skróci. Ponieważ jeśli cena naszej taryfy wzrośnie o 20-30% to automatycznie będziemy wirtualnie oszczędzać więcej pieniędzy w przeciwieństwie do osób, które nie posiadają fotowoltaiki i będą zmuszone fizycznie więcej wydać na rachunki za energię elektryczną. Osoby, które produkują własny prąd, zyskują na podwyżkach cen energii.

Wracając jeszcze do zmian ustawowych - czy oprócz kwestii usunięcia opustów i tym samym, statusu prosumenta, coś więcej się zmieni?

Pamiętajmy, że oprócz zmiany systemu rozliczeń wprowadzone są zmiany np. bilansowania godzinnego energii czy bilansowania międzyfazowego. Ustawa precyzuje, że sprzedaż energii wyprodukowanej przez indywidualnego producenta energii do 2024 roku ma odbywać się w średnich cenach miesięcznych, a odkup w taryfie. 

Po 1 lipca 2024 roku te ceny mają być przypisane do konkretnych godzin. Mówiąc inaczej: w konkretnej godzinie oddamy jakąś partię energii. Następnie zostanie ona przeliczona na cenę, która w tym dniu i w danej godzinie obowiązywała na Rynku Dnia Następnego (RDN). W efekcie będziemy wirtualnie dysponować energią o aktualnej wartości giełdowej. To spowoduje, że będą dni, kiedy będziemy mieli energię o wartości nawet 1000-2000 złotych. Oczywiście będą też dni, gdy ta energia będzie mieć wartość 200 zł. Branża podkreśla, że mogą zdarzyć się również ujemne ceny energii w szczególnie “kiepskich” dniach. W tym przypadku regulator w postaci ustawy czy agregator w postaci spółki obrotu mogą zabezpieczyć prosumenta przed cenami ujemnymi blokując mu produkcję czy oddawanie energii do sieci w bardzo prosty sposób zastosowując rozwiązania technologiczne. Więc tutaj nie ma obawy, że nagle oddając kilka kWh będziemy musieli do tego interesu dopłacić.

Trochę to skomplikowane. 

Dodatkowo, jeśli będziemy sprzedawali tę energię w cenach średnich miesięcznych z giełdy (to są ceny netto), to później będziemy musieli kupować energię w cenach z taryfy. Oczywiście jeśli dzisiaj byśmy porównali naszą taryfę do cen z giełdy to cena brutto z naszej taryfy jest o kilkadziesiąt procent tańsza niż ceny energii na giełdzie. Więc jakbyśmy dzisiaj sprzedawali energię więcej byśmy zarabiali na sprzedaży niż odkupując ją ze spółki obrotu. Agregatorzy będą proponowali zapewne lepsze rozwiązania – mniejsze różnice cenowe między sprzedażą energii, a zakupem przez prosumenta, w związku z tym prosument nie będzie na tym ponosił strat. Co będzie też powodowało, że różnica pomiędzy starym prosumentem, a nowym prosumentem nie będzie tak duża jak niektórzy z branży fotowoltaicznej obecnie podkreślają. 

Słyszy się głosy, że zwrot z inwestycji dla tych, co podłączą się w przyszłym roku do sieci będzie kilkunastoletni.  

Też spotkałem się z twierdzeniem, że czas zwrotu z inwestycji może wzrosnąć np. z 7 lat do 16-stu, co absolutnie nie jest prawdą. Nawet jakbyśmy policzyli bardzo konserwatywnie, że sprzedajemy energię po 250 zł netto, a musimy ją kupić po 500-600 zł, to biorąc pod uwagę różne aspekty, które wpływają na autokonsumpcję, różnica pomiędzy “starym” a “nowym” prosumentem wyniesie kilkaset złotych w kosztach ponoszonych za energię elektryczną. Co przełoży się na czas od kilku miesięcy do kilku lat.

Jakie inwestycje poleciłby Pan osobom, które już posiadają fotowoltaikę? Czy z racji wzrostu cen prądu warto rozważyć rozbudowę już istniejącej instalacji albo może zacząć odkładać środki na przydomowy magazyn energii? 

Jeśli jesteśmy posiadaczami elektrowni fotowoltaicznej na naszym domu to przede wszystkim powinniśmy zadbać o to, aby zwiększać autokonsumpcję energii płynącej z fotowoltaiki. Dlaczego? Bo im więcej będziemy konsumować bezpośrednio energię, tym większa jej wartość. W starym prosumencie jeśli oddajemy energię do sieci to później możemy odebrać 80% wartości tej energii. Są też takie oferty jak łączona oferta ESOLEO i Plusa, w której można odebrać całość - 100% tego, co wcześniej przekazało się do sieci. Natomiast w przypadku nowego prosumenta, gdzie będziemy wyłącznie odsprzedawać nadwyżki, których nie skonsumowaliśmy, to wartość tej energii wzrasta wtedy niemalże dwukrotnie w przypadku autokonsumpcji. Jeśli stosujemy różnego rodzaju technologie do zarządzania energią, czyli uruchamiania odbiorników takich jak zmywarka, pralka, pompa ciepła w momencie, kiedy jest produkowana energia z fotowoltaiki, to możemy podnieść nawet do 40-50% autokonsumpcję.

Cała energia wykorzystana na autokonsumpcję jest warta tyle samo, co energia, którą kupilibyśmy z sieci wraz z dystrybucją. Czyli wykorzystując energię na potrzeby własne uzyskujemy niemalże dwukrotnie większą korzyść niż sprzedając tę energię do sieci.

Dobrze, czyli powinniśmy postawić na rozwiązania technologiczne, które pomagają rozsądnie gospodarować wyprodukowaną przez naszą instalację energią. A co, jeśli już je mamy?

Oczywiście w drugim kroku mogą to być ładowarki do samochodów elektrycznych, jeśli takie auto mamy i ładowanie pojazdu wtedy, gdy mamy nadwyżki energetyczne.

A magazynowanie energii?

Przy braku wsparcia na poziomie dotacji, inwestycje w magazyny energii w tym momencie nie są opłacalne, bo technologia - chociaż bardzo zaawansowana - jest po prostu zbyt droga. W związku z tym lepiej postawić na zarządzanie energią i autokonsumpcję niż gromadzenie energii w magazynach, jakie są obecnie dostępne.

ESOLEO kilka miesięcy temu uruchomiło największą w Polsce farmę fotowoltaiczną o łącznej mocy 70 MW. Czy myśli Pan, że ten rekord zostanie pobity w nadchodzącym roku? 

Farma została zbudowana przez konsorcjum ESOLEO i PAK Serwis dla grupy ZE PAK w gminie Brudzew i ma moc 70 MWp. Budowa zajęła 8 miesięcy, a na farmie zostało zamontowanych 155 554 modułów fotowoltaicznych o mocy 450 Wp każdy. Powierzchnia farmy to ok. 100 ha terenu, który jeszcze niedawno był wykorzystywany przez Kopalnię Adamów do odkrywkowego wydobycia węgla brunatnego. Jest to największa farma fotowoltaiczna w Europie Środkowej na jednym przyłączu. Czy ten rekord zostanie pobity? Zapewne tak, ponieważ w Polsce rozwija się bardzo dużo projektów farm fotowoltaicznych i mniejszych i większych. Pytanie zasadnicze jest takie czy w Polsce powstały już firmy, których kompetencje pozwolą na wybudowanie, scertyfikowanie i uruchomienie takich farm w tak krótkim czasie. 

Brudzew - elektrownia fotowoltaiczna zrealizowana przez ESOLEO wraz z ZE PAK

Co jest największym wyzwaniem przy tak dużej inwestycji?

Tak naprawdę wybudować instalację fotowoltaiczną (mniejszą czy większą) może niemal każdy instalator. Ale już przeprowadzenie certyfikacji takiej farmy, uruchomienie jej, podanie napięcia do sieci, skoncesjonowanie jej i sprzedaż energii do sieci wymagają znacznie większych kompetencji. 

Nam się to udało, ponieważ jesteśmy grupą energetyczną z wieloletnim doświadczeniem, co pomaga w realizacji bardzo skomplikowanych i dużych przedsięwzięć takich jak chociażby farma w Brudzewie. Dzięki temu w listopadzie mogliśmy wygenerować z tej farmy 2600 MWh energii. To jest ekwiwalent zużycia energii przez tysiąc polskich gospodarstw domowych w skali roku. 

Brudzew był sporym wydarzeniem w branży energetycznej w tym roku. Czy w 2022 planujecie znowu zaskoczyć jakąś ciekawą inwestycją w sektorze OZE?

ESOLEO wraz z ZE PAK (grupą kapitałową Prezesa Zygmunta Solorza) rozwija wiele projektów OZE. W planach jest budowa farmy 200 MW na wyrobiskach pokopalnianych. Jesteśmy w procesie, aby uzyskać pozwolenie na budowę takiej farmy. To bardzo duże przedsięwzięcie, prawdopodobnie nie rozpoczniemy budowy w 2022 r., ale w 2023 r. Oprócz tego w planach jest także wybudowanie kilku farm wiatrowych w okolicach Konina i na terenach pokopalnianych.

Bardzo symboliczne jest realizowanie inwestycji zielonych w miejscach, w których wcześniej wydobywano węgiel. W którą stronę powinniśmy Pana zdaniem zmierzać: specjalizowania się w produkowaniu prądu ze słońca czy może dywersyfikacji źródeł OZE?

Jesteśmy w bardzo znaczącym momencie dla historii Ziemi i branży energetycznej,  ponieważ wszyscy widzimy negatywny wpływ paliw kopalnych na środowisko. Geopolityka i pandemia powodują, że są zaburzone dostawy tych paliw w różne miejsca na świecie, a to przekłada się na koszty energii, które są ekstremalnie wysokie. Np. Nowy rząd w Niemczech próbuje temu zaradzić w ten sposób, że do 2030 r. w planach mają wybudować 200 000 MW w fotowoltaice.

Dzisiaj przeciwko węglowi przemawia nie tylko ekologia, ale i ekonomia. Jednak przeciwnicy OZE podkreślają, że “brudną” energię można produkować zawsze, natomiast “czysta” energia jest zależna od czynników zewnętrznych, które wiadomo, nie zawsze sprzyjają produkcji. 

Węgiel jest być może stabilnym źródłem energii, ale jest niestabilny cenowo i podażowo, dlatego też musimy szukać innych rozwiązań. Komputery z ogromnymi mocami obliczeniowymi mogą być wykorzystywane do zarządzania energetyką odnawialną, tą niestabilną, aby na koniec konsument nie dostrzegał różnicy. Zapewne nie da się tego osiągnąć w 100% w pierwszych latach. Odejście od węgla czy paliw kopalnych nie nastąpi z dnia na dzień, musi być to w formule ewolucyjnej, a nie rewolucyjnej. 

Im większa będzie liczba źródeł odnawialnych i szerzej zakrojone będą poszukiwania rozwiązań stabilizujących tę energię, tym postępy będą bardziej widoczne.

Czyli jednak magazyny energii?

Stabilizować energię z OZE można na parę sposobów, ale tak, ogromne magazyny energii są jednymi z nich. Kolejną kwestią jest magazynowanie energii w wodorze - oba te rozwiązania w nadchodzących 20 latach pomogą nam odejść od energetyki niszczącej środowisko do neutralnej dla planety.

Mam wielką nadzieję, że tak się stanie. Dziękuję za rozmowę.

 

Po więcej informacji na temat fotowoltaiki zapraszamy na kanał YouTube. Zachęcamy do obejrzenia naszego cyklu materiałów edukacyjnych #OkiemEksperta, którą realizujemy wespół z ESOLEO.

Advertisement
Advertisement

Artykuły, które mogą Cię zainteresować

Pachnące pomarańcze z goździkami

Idealny dodatek do herbat, a podczas suszenia może być także naturalnym świątecznym zapachem, który nada naszym mieszkaniom wyjątkowego i magicznego klimatu.

Advertisement