Z ekologią nadal "w lesie". Polska zajmuje ostatnie miejsce w Europie.

Priorytetowe traktowanie ekologii jest opłacalne: ze względu na środowisko, zdrowie obywateli i gospodarkę – dowodzą Uniwersytety Columbia i Yale. Dlatego powinno nas interesować, jakie miejsce w rankingu “eko państw” zajmujemy. A jesteśmy w ogonie.


O czym przeczytasz?

Polska nie radzi sobie z ekologią

Bycie zielonym to bycie majętnym - ekologia się opłaca

Czy słyszałeś o EPI? To Environmental Performance Index, czyli indeks opracowany przez najbardziej prestiżowe i uznane uczelnie świata - Uniwersytety Columbia i Yale. EPI pomaga w obiektywny sposób przypisać miejsce w rankingu każdemu ze 180 krajów, porównując ich status odnośnie środowiska naturalnego. Innymi słowy, EPI jest sposobem na ocenę, jaką każdy z uwzględnionych w rankingu państw prowadzi politykę klimatyczną i jak zarządza zrównoważonym rozwojem. Im wyższa wartość EPI, tym kraj efektywniej prowadzi ekologiczne działania. Co ciekawe, istnieje bezpośredni związek między “byciem zielonym”, a całościową wydajnością gospodarki. Kierowanie się etosem zrównoważonego rozwoju w kontekście środowiska najczęściej idzie w parze z rozwojem biznesu i struktur państwowych wspierających indywidualną inicjatywę. Udowodnił to serwis Visual Capitalist przygotowując na bazie najnowszych wyników EPI raport pt. Najbardziej Zielone Kraje Świata (The Greenest Countries in the World). Raport jasno wykazuje, że 40 wziętych pod uwagę państw jednocześnie jest tymi, które Bank Światowy zalicza do generujących wysoki dochód.

Bioróżnorodność, poważne branie pod uwagę kwestii zmian klimatycznych, jakości powietrza i gromadzenia wody są nierozerwalnie związane z zasobnością budżetu państwa - dbanie o bogactwo naturalne ma wymierne korzyści pieniężne. 

Dania na przedzie, Polska w ogonie

Najbardziej Zielonym Krajem Świata jest Dania (82,5 pkt), 2. miejsce zajmuje Luksemburg (82,3) a 3. Szwajcaria (81,5). Stanom Zjednoczonym przypada 24. miejsce (69,3 pkt), a Polsce - 37 (60,9 pkt). Za nami znalazły się tylko Seszele (58,2 pkt), Singapur (58,1 pkt) i Tajwan (57,2 pkt).

Jeżeli weźmiemy pod uwagę jedynie państwa europejskie (w całym zestawieniu jest ich 31), to Polska znajduje się na ostatniej pozycji. Podkreślmy, że oczywiście znaleźliśmy się w grupie 40. państw rozwiniętych, jednak patrząc na naszą pozycję, niewiele nas dzieli od jej granicy.

Wskaźnik EPI w Polsce - co dokładnie oznacza?

Od światowego wzoru, jakim jest Dania, dzieli nas przeszło 20 pkt, co potwierdza, że znacznie bliżej nam do państw w których wydobycie węgla, zanieczyszczone powietrze i eksploatowanie środowiska naturalnego jest normą, a odnawialne źródła energii i wsparcie ekologii - powierzchownymi i doraźnymi działaniami. 

Wedle szacunków, przemysł jest odpowiedzialny za mniej więcej ⅓ globalnej konsumpcji energii, dlatego to, w jaki sposób jest ona pozyskiwana jest jednym z najważniejszych elementów polityki ekologicznej. Każdy kraj, dla którego środowisko jest priorytetem, przyjmuje odrobinę inną politykę mającą na celu zrównoważony rozwój - niezależnie jednak od sposobu działania, wniosek jest jeden. Im większe zaangażowanie kraju w ekologię, tym większy dobrobyt państwa.

Dowodem na to jest zestawienie wyniku EPI i produktu krajowego brutto w przeliczeniu “na głowę” obywateli. Visual Capitalist dowodzi, że inwestycje w odnawialne źródła energii są jednym z powodów, dla których państwa o zasobniejszym budżecie mają wyższy EPI. To oczywiście jest również dowodem na swego rodzaju “sprzężenie zwrotne” - aby móc efektywnie redukować smog, zarządzać zdrowiem publicznym i inwestować w infrastrukturę, trzeba mieć środki. Nowoczesne eko-technologie z kolei przekładają się na rozwój gospodarki, bo umożliwiają firmom działanie na szerszą skalę i wprowadzanie oszczędności (np. ze względu na energię, straty wody, awarie, zarządzanie kryzysami etc.).

Mniej zasobne kraje potrzebują zatem zastrzyku gotówki, aby móc realizować działania proekologiczne, a tym samym, rozwijać się. Odkładanie “spraw ekologicznych” coraz dalej w przyszłość jest z tej perspektywy pozbawione sensu. Wiedzą o tym państwa najbardziej majętne - tymczasem w Polsce wciąż zdarza się przedstawicielom władzy powątpiewać w zmiany klimatyczne i zasadność odejścia od węgla. 

Wsparcie finansowe daje wymierne efekty. Dowód? Fotowoltaika nad Wisłą

Na pocieszenie można dodać, że instalacje fotowoltaiczne w Polsce to nasz ekologiczny “powód do dumy”. To jednocześnie dobry przykład na to, jak sprawnie wprowadzane rozporządzenia i gospodarowanie środkami unijnymi w postaci dotacji zachęca Polaków do inwestycji przynoszących oszczędności i poprawiających stan środowiska. Ministerstwo Klimatu podkreśla, że w ciągu ostatnich 5 lat moc instalacji fotowoltaicznych w Polsce wzrosła aż o 1600%! Sektor energetyki słonecznej jest najszybciej rozwijającym się ze wszystkich odnawialnych źródeł energii i wysuwa nas nawet na czołówkę w Europie, jeśli chodzi o tempo przyrostu mocy. Pierwotnie szacowano, że przekroczymy milion instalacji fotowoltaicznych około 2030 roku - tymczasem patrząc na obecne dane okazuje się, że może się to zdarzyć już za 1,5 roku. Przypomnijmy, że 22 lutego bieżącego roku padł rekord produkcji mocy przez instalacje fotowoltaiczne w naszym kraju - 1,9 GWh. Energia ze słońca okazuje się również coraz potężniejszym wsparciem w kolejnych kryzysach energetycznych.

Polska inwestycje ekologia

Zainteresowanie Polaków energetyką słoneczną, a także obiektywne czynniki geograficzne wpływają na to, że chociaż nasz kraj jest klasyfikowany jako ostatni w Europie pod względem EPI, ma olbrzymi potencjał do rozwoju. Potrzeba nam jednak przemyślanych inicjatyw, wsparcia finansowego i - co wciąż trzeba podkreślać - edukacji. Od tego zależy przyszłość naszych dzieci i zasobność naszego portfela - już teraz.

Artykuły, które mogą Cię zainteresować